od paru lat co jakis czas sie zrywam, zeby cos pocwiczyc, i zawsze konczy sie po miesiacu, gora 2.. teraz z kolega w moim wieku( prawie cwierc-wieku) postanowilismy sie zabrac za temat na dluzej i porzadnie.. pierwsze co to oczywiscie czytac, szukac itd.. dobrnalem do tematu diety i czytam czytam... wszystkie diety zakladaja dokladne odmierzanie skladnikow na posilki. wydawalo mi sie to oczywiste do dzis.. zaczalem od sniadania:
3 jaja, 100g platkow owsianych, garsc rodzynek, banan.. zrobilem sobie omlet.. niestety czesc platkow(niewiele ale jednak) poplynela przy odcedzaniu ich po namaczaniu, czesc jajka zostala w misce w ktorej mieszalem skladniki, cos tam na teflonie zostalo..
moje pytanie brzmi.. czy na takie "straty" trzeba brac poprawke? czy ta "pedantycznosc" typu 100 gram tego, a 15 gram tamtego da sie w praktyce wykorzystac? bo o ile dziennie strace moze z 0,5%-1% dziennego zapotrzebowania, to na tle tygodnia to juz 3,5%-7%... strata moze nieznaczaca, ale zastanawiam sie czy trzeba sie tym martwic i czy ktos bral na to poprawke?
ps: oczywiscie wybaczcie jak juz bylo poruszone, ale postow jest taka masa, ze nie sposob wszystko przeczytac.. a przeczytalem juz calkiem sporo...
3 jaja, 100g platkow owsianych, garsc rodzynek, banan.. zrobilem sobie omlet.. niestety czesc platkow(niewiele ale jednak) poplynela przy odcedzaniu ich po namaczaniu, czesc jajka zostala w misce w ktorej mieszalem skladniki, cos tam na teflonie zostalo..
moje pytanie brzmi.. czy na takie "straty" trzeba brac poprawke? czy ta "pedantycznosc" typu 100 gram tego, a 15 gram tamtego da sie w praktyce wykorzystac? bo o ile dziennie strace moze z 0,5%-1% dziennego zapotrzebowania, to na tle tygodnia to juz 3,5%-7%... strata moze nieznaczaca, ale zastanawiam sie czy trzeba sie tym martwic i czy ktos bral na to poprawke?
ps: oczywiscie wybaczcie jak juz bylo poruszone, ale postow jest taka masa, ze nie sposob wszystko przeczytac.. a przeczytalem juz calkiem sporo...
Krzysztof Piekarz