Skalar, nie jestem początkująca. mam za sobą ostrą redukcję na własnej diecie, chyba, że masz na myśli właśnie nabiał jako złe nawyki

chodzi mi o patologiczny nadmiar wody, który w sobie dźwigam w związku z zaburzeniami hormonalnymi, na które się leczę. nie wiem, może lepiej poczekać, aż mi zejdzie opuchlizna i poznam swoją rzeczywistą wagę i wtedy się redukować...? tylko, że już wcześniej byłam na redukcji, przez jakieś pół roku, podczas choroby, wbrew pozorom miałam jakoś więcej siły (przez to zatrzymywanie wody), coś, jak na dopingu, na cyklu kreatyny - ma się napompowane ciało i więcej siły. I schudłam. tylko mam problem, bo teraz moja waga się normuje, sił coraz mniej, a zapotrzebowanie kcal z pewnością dużo mniejsze, mniej ważę-mniej spalam, zaczyna mi się katabolizm, nie wiem, czy nie zwolni się metabolizm... nie uśmiecha mi się przytycie. trenuję też codziennie, ale już nie
2 treningi dziennie, tylko 1. więc zapewne coś mi się odłoży. mówię, skomplikowana sprawa. mam zagwozdkę

możesz usunąć temat.
