No tak chłopcze, ale ty nie wiesz czym jest kompulsywne objadanie się... Ja Ci też mogę pisać, ze wystarczy tylko pobiegać 40 minut dziennie i gotowe, ale jak za zacznę jeść to koniec- tylko ja i żarcie. Myślisz jak zwykły zjadacz chleba, ale to nie takie proste... Jak byłam anorektyczką mój ojciec też mi mówił: WEŹ SOBIE BATONA PRZECIEŻ NIE UTYJESZ ale to nie takie łatwe jak by się mogło wydawać.... To siedzi w głowie, przecież wyciągnąć rękę, wziąć do niej batona i włożyć do gęby jest bardzo proste... ale psychika nam na to nie pozwala. A to, ze lubię się krzywdzić to swoją drogą... Kiedy zaczęły się napady wymiotowałam, ale pomyślałam sobie, ze skoro to robię to muszę odpowiadać za swoje czyny, zaprzestałam rzygać i tyje. A co do Meridi to sama ją sobie wypisałam na lewej recepcie, dla chcącego nic trudnego...
A może to nie jest takie trudne? Może się tylko nad sobą użalam? Może jestem ciotą?
A może to nie jest takie trudne? Może się tylko nad sobą użalam? Może jestem ciotą?

