Ech, zarejestrowałam się tu tylko po to żeby tu napisać, link do tego wątku dostałam od znajomego...
Po prostu brak słów żeby opisać to co Wy tu wyrabiacie...
Nie wiem czy jest się rzeczywiście czym zachwycać... Gdyby ta dziewczyna ważyła 100kg i zrzuciła połowę z tej wagi, to by można było gratulacje składać, ale nie Tobie, tylko jej...
Jeśli sobie poradziła z nadwagą, to jest wielki sukces, ale niestety nie Twój :(
I jeszcze jedno, taką nadwagę można zbić bez stosowania żadnych wspomagaczy, które albo zniszczą człowiekowi metabolizm (jak efka), albo uszkodzą, któryś z organów. Wystarczy dieta i ćwiczenia, a nie jakaś badziewna chemia.
A skąd to wiem? Bo sama w ciągu 6 miesięcy schudłam ze 114kg do 72kg, a więc uzyskałam ubytek 42kg i co najważniejsze utrzymuję wagę już 2 rok (maksymalnie przybyło mi w tym okresie 4kg). Nie stosowałam ani Therm Line, ani Meridii, czy innych świństw tego typu. Wystarczyła dieta
1200kcal i wysiłek fizyczny równy 2h ciągiem przez cały tydzień.
Tak więc nie sądzę żeby rzeczywiście było się czym podniecać, bo inaczej nie można nazwać tego co Ty robisz. Oby jeszcze nie okazało się, że te Twoje usilne zabiegi odchudzenia dziewczyny (swoją drogą to żałosne by wymuszać na kimś dietę w ten sposób, jeśli była Twoim zdaniem zbyt gruba, to należało odejść) nie wywołały u niej nadciśnienia albo problemów z sercem, tak jak to miało miejsce w przypadku mojej znajomej, która w wieku 25lat doczekała się rozległego zawału serca z powodu efedryny połączonej z kawą :)
Ps pakuj dalej, ale nie zarażaj głupotą innych ludzi :)