Obliques ja miałam strasznego świra na punkcie zwierząt. płakać się chciało jak patrzyłam na skelp mięsny. no i jak byłam mała, jeździłam często na wieś do znajomych rodziny. i jakoś to wszystko mi się w głowie nie mieściło, jak można tak zabijać np na rosół "moją" kurę, którą nazwałam.
też prawda, że zaczęłam wcześnie, dlatego radykalnie. a i powrót do mięsa, a nawet jajek czy mleka był ciężki, płacz i dołek psychiczny
ale to już na szczęście za mną, chociaż coś tam we mnie zostało, nie zjem jagnięciny, patrze na opakowaniach jajek z jakiego chowu pochodzą. reszty zboczeń wymieniać nie będę
też prawda, że zaczęłam wcześnie, dlatego radykalnie. a i powrót do mięsa, a nawet jajek czy mleka był ciężki, płacz i dołek psychiczny
ale to już na szczęście za mną, chociaż coś tam we mnie zostało, nie zjem jagnięciny, patrze na opakowaniach jajek z jakiego chowu pochodzą. reszty zboczeń wymieniać nie będę

Widzials