Kilka lat temu w Łodzi był śmiertelny wypadek, po którym wielu mądrych chciała zamykać kluby sportowe, chcieli zamykać odpowiedzialnych itp. były oświadczenia, deklaracje, dziwne wymagania co do bezpieczeństwa i papierów. Na nic się zdały tłumaczenia o wypadku - prokuratura chciała kogoś ukarać (choć nie wiem jaki jest finał tamtej sprawy).
Dziś znalazłem sprawę śmierci dzieciaka na zawodach biegowych .. teraz chyba czas na ofensywę i pozamykać bieżnie, bo są przyczyną zgonów. Coraz więcej jest bubli prawnych i d****i, którzy chcą się wykazać czyimś kosztem.
Sąd Okręgowy w Białymstoku rozpatrywał apelację od wyroku w sprawie śmierci 17-letniego biegacza, który w czerwcu 2006 roku zmarł nagle podczas biegu długodystansowego w Korycinie w woj. podlaskim. Okazało się, że nastolatek miał problemy z sercem.
W kwietniu Sąd Rejonowy w Sokółce skazał dyrektora ośrodka kultury i sportu w Korycinie, a także lekarkę z pobliskiego Janowa na kary więzienia: odpowiednio na 10 miesięcy i 8 miesięcy, w zawieszeniu na trzy lata.
Prokuratura zarzuciła dyrektorowi, że nie zapewnił odpowiedniej opieki medycznej na trasie biegu - nie było karetki, a jedynie pielęgniarka. Lekarka oskarżona została o to, że wydała nastolatkowi zaświadczenie zezwalające na udział w zawodach bez szczegółowych badań.
Obrońcy oskarżonych chcą ich uniewinnienia, prokurator - utrzymania wyroków. Orzeczenie apelacyjne ma być opublikowane w poniedziałek.
Tragiczny wypadek zdarzył się w czerwcu 2006 roku. 17-letni chłopak, uczestnik półmaratonu Korycin-Janów-Korycin, zasłabł w połowie liczącej 21 km trasy. Nie udało się go uratować. Chłopak miał zgodę rodziców na wzięcie udziału w zawodach i zaświadczenie od lekarza rodzinnego.
Oskarżona lekarka tłumaczyła przed sądem, że zaświadczenie wydała kilka dni przed zawodami. Chłopak nie skarżył się na żadne dolegliwości i twierdziła, że nie była w stanie przewidzieć tego, co się wydarzyło w czasie biegu.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,17-latek-zmarl-na-zawodach-sportowych---kto-winien,wid,10387138,wiadomosc.html
Dziś znalazłem sprawę śmierci dzieciaka na zawodach biegowych .. teraz chyba czas na ofensywę i pozamykać bieżnie, bo są przyczyną zgonów. Coraz więcej jest bubli prawnych i d****i, którzy chcą się wykazać czyimś kosztem.
Sąd Okręgowy w Białymstoku rozpatrywał apelację od wyroku w sprawie śmierci 17-letniego biegacza, który w czerwcu 2006 roku zmarł nagle podczas biegu długodystansowego w Korycinie w woj. podlaskim. Okazało się, że nastolatek miał problemy z sercem.
W kwietniu Sąd Rejonowy w Sokółce skazał dyrektora ośrodka kultury i sportu w Korycinie, a także lekarkę z pobliskiego Janowa na kary więzienia: odpowiednio na 10 miesięcy i 8 miesięcy, w zawieszeniu na trzy lata.
Prokuratura zarzuciła dyrektorowi, że nie zapewnił odpowiedniej opieki medycznej na trasie biegu - nie było karetki, a jedynie pielęgniarka. Lekarka oskarżona została o to, że wydała nastolatkowi zaświadczenie zezwalające na udział w zawodach bez szczegółowych badań.
Obrońcy oskarżonych chcą ich uniewinnienia, prokurator - utrzymania wyroków. Orzeczenie apelacyjne ma być opublikowane w poniedziałek.
Tragiczny wypadek zdarzył się w czerwcu 2006 roku. 17-letni chłopak, uczestnik półmaratonu Korycin-Janów-Korycin, zasłabł w połowie liczącej 21 km trasy. Nie udało się go uratować. Chłopak miał zgodę rodziców na wzięcie udziału w zawodach i zaświadczenie od lekarza rodzinnego.
Oskarżona lekarka tłumaczyła przed sądem, że zaświadczenie wydała kilka dni przed zawodami. Chłopak nie skarżył się na żadne dolegliwości i twierdziła, że nie była w stanie przewidzieć tego, co się wydarzyło w czasie biegu.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,17-latek-zmarl-na-zawodach-sportowych---kto-winien,wid,10387138,wiadomosc.html
Krzysztof Piekarz
Przecież nie od dziś wiadomo,że najlepszy trening do unikniecia niebezpiecznych sytacji na ulicy to trening biegów
)