no wiec do rzeczy, warzyw do bilansu dziennego nie wliczam, a jak jest z surowkami takimi kupowanymi? wiem ze takie zamykane prozniowo w supermarketach z drugiego kranca polski to shitale co z takimi typu zrobionymi na miejscu w restauracji?? normalne warzywa, normalna oliwa i dotego smaczne, nie pytalbym sie czy to wliczyc do bilansu ale czasem biore sobie z 500g wszamie takiego czegos wiec co radzicie? liczyc czy nie?
HC4L
Krzysztof Piekarz