jakby mod mogl tego posta usunac a przelozyc tresc do pierwszego posta to byloby fajnie
u nas byl koles taki smieszny . chodzilem z nim do klasy przec cala postawowke . od zawsze byl obijany , wysmiewano go i ogolnie prze***ane koles mial . nie chcial aby facetki w szkole wychodzily z klas bo to oznaczalo dla niego klopoty . trzymal sie blisko szatniarek aby w******lu nie zaliczac na kazdej przerwie . w gimnazjum do klasy juz z nim nie chodzilem . do szkoly tej samej jednak tak . no i wiele sie nie zmienilo . tlukli go i tlukli . kiedys sie zlitowalem i wzielem go obitego na chwile do chaty aby sobie ryja obmyl . no i zobaczyl u mnie hantelki takie smieszne i lekkie ( ahhh te czasy ) i sie zapytakl po co mi to . to ja powiedzialem ze dla zdrowia i ze jemu tez polecam bo moze wkoncu by sobie jakosc w szkole poradzil . pokazalem mu na necie fotki jakichs kozakow ( arnoldzik ) i paru fighterow ( lepsze walki goloty ) . koles sie bardzo zapalil . pierwsze co zrobil sie to sie zapytal czy niue pojde z nim kupic hantelek . to powiedzialem ze ok . no i poszlismy , kupil sobie takie malutkie na poczatek bo i tak ledno im dawal rade ( 3kg sztuka bodajrze ) no i zaczal pakowac . powiedzialem mu zeby nie tylko cos ze soba robil ale i jadl bo taki niejadek z niego byl . posluchal sie i sie tak powolutku ale zmienial . przytyl , miesni tez troszke nabral . po 3 miecghach okolo szedlem juz z nim kupic kolejne hantelki . sie rozochodzil i kupi 6tki ;p . no i ladnie szlo . nie minelo wiele i szlismy po dziesiatki . dawal chlopak rade , a codzienne w******le go motywowaly . mial takiego pecha jednak ze kiedys po wfie pozyczyl od kumpla ( z***a ) na picie po wfie . pozniej o tym zapomnial po prostu a tamten koles chyba specjalnie nic nie przypominal . okazalo sie ze naliczal sobie % ( jakies 50 dziennie pewno ) i sprzedal dlug takiemu kozakowi . mial na tyle pecha ze ten kozak byl z liceum a nie z gimnazjum . no i skoro mowie kozak to chyba nie trudno sie domyslec , ze byl 2x ciezszy i 2x wyzszy . no i dostal taki w******l sie sie w pobliskim szpitalu oparl ( dlugu mu naliczyli 80 zl za ta kole ....)
widac bylo ze mial tego dosc . matka chciala go przepisac , szukala nowego mieszkania itp . on jednak widac bylo ze sie zmienial . nie tylko fizycznie . postawil sobie ambitny cel . skopac gosciowi tylek . nadeszly wakacje ( oddal mu dla spokoju narazie dlug ) i przez caly czas wolny chodzil na krav mage . dawal chlopak z siebie wszystko . w roku szkolnym przestano sie go az tak czepiac i mial wzgledny spokoj . nie przestal cwiczyc , dalej ostro nad soba pracowal . nadszedl wkoncu taki dzien , ze podszedl do tego kozaka (byl juz w klasie maturalnej - ten kozak) i powiedzial ze jega matke ***al pies . a wszyscu ;OOOOO bo to powiedzial na przerwie na srodku stolowki . no i wiadomo , wyrwal pozadnego strzala . tam ich rozdzielili . ten strzal go nie zrazil i sie zgadali na solo . cala szkola przyszla . wiecie kluturka zdejmuja bluze machaja raczkami na rozgrzewke , kazdy sie niecierpiliwi i wiekszosc wyczekuje na ostry w******l wczesniej widzac miazdzacego strzala w stolowce. zaczela sie szarpanina . i w niej ten moj kolega zlapal za koszulke tego kozaka , pociagnal i sciagnal . okazalo sie ze to byl jego stary na szczudlach i w kozuchu
kiedys moj kolega szedl noca do domu . nie wiem czy z baru czy od kolegi . nie pamietam bo bylo to dosc dawno . no a ze kolega nie szuka zwady to jak wraca i idzie przed nim jakas glosna grupka to przechodzi na droga strone ulicy albo skreca w ogole gdzie indziej . nic dziwnego , malo kto lubi klopoty . no i tego dnia szla przed nim grupka i tak jak zawsze chcial skrecic ale dostrzegl ze wczesniej koles sie na niego spojrzal . zrezygnowal wiec z przechodzenia aby nie ukazywac strachu , bo nietrudno sie domyslec ze w oczach podpotych chlopaczkow stal by sie potencjalna ofiara . wiedzial co robi i przeszedl wprost miedzy nimi . tamci sie zatrzymali , spojrzeli po sobie i zaczeli do niego cos w tym stylu
-ej ty ****u w******l masz
kolega szedl dalej a oni dalej swoje
-ty kundlu bo ci matke wyrucham
no i przesadzili . kolega jest czuly na wjazdy rodzinne odkrecil sie i...
-***ane dresy , tylko w kupie sila ... zreszta jak tak lubicie kupe to moge wam nasrac na klate .
oni znow po sobie spojrzeli i widac "szef" zdecydowal sie przemowic
-chodz tu to ci w******le
-nie to ty chodz tu razem ze swoimi kolezkami ***any dresie
-o nie szmato ty chodz i bedzie z ciebie krwawa plama
-wy sie zaczeliscie rzucac wiec o co chodzi
-no chodz!
-no ****a dresy ***ane nie rozumiecie ? szmatlawce i tchorzyki jestescie
nagle zawial silny wiatr i kolega postanowil ze podejdzie do nich bo przeczuwal , ze i tak sie boja i nic nie zrobia
nagle jednak wiatr zawial mocniej , kolega zlapal sie za latarnie a tamtych wywialo do irlandii . jaki z tego moral ? aby przekroczyc granice paszport wcale nie jest potrzebny
kiedys jak moj kolega byl maly to zawsze fascynowal sie wyciskaniem na barki . cwiczyl i cwiczyl ... a efektow ? ani widu ani slychu . lapal sie kreatyny , bialka , gainerow ... ba ! nawet diete ulozyl . nachrzanial ile wlezie ale dalej wyciskal 7 kilo . w sumie u tak mu niezle szlo bo zaczynal od 2 torebek smietany aby pozniej przejsc na zawodowstwo i wyciskac 2 kg cukru . jednym slowem na moje oko to brakowalo mu motywacji . potencjal jak sie domyslacie mial ogromny . to pokazalem mu ... ten temat . naczytal sie o wyciskaniu maluchow i traktorow i postanowil ze nie bedzie gorszy . jako ze wiadomo po przerwie trzeba uzyc lzejszych ciezarow to dalem mu encyklopedie pwn . niezle mu szlo , prawie ja podniosl.
no i niestety oprocz tego tematu przejrzal reszte forum dzialu doping nie pomijajac . no i za***al sobie cykl . na poczatek taki lajtowy wiecie metanobolan triglicerydu paradontozy +
zma apteczne . pozniej troche sie rozszalal i walnal winstrol benzoesanu sodu biorac dodatkowo sorbinian potasu suplementujac to salisnica bruzdowata . na efekty nie trzeba bylo czekac dlugo . gryfy z bambusa az uginaly sie pod ciezarem szynki . no i tak wszystko ladnie szlo az zaczal wlasnie przez was mierzyc w te wieksze cele . postanowil ze wycisnie cos dzieki czemu wam galy na wierzch wyjda . zszedl na dol do chin i wycisnal planete .
powiedzial ze jak mi dacie soga to jak podpakuje to nam troche przekreci i na lato nastawi