Kevin Notario Nunes, 28-letni kulturysta i lokalny mistrz, zmarł mimo natychmiastowej interwencji medycznej. Został zaintubowany, gdy personel szpitala walczył o jego życie, jednak jego stan gwałtownie się pogarszał i w piątek doszło do tragicznego finału.
Ojciec zawodnika, Marcelino Nunes, który pełni również funkcję radnego miejskiego, publicznie wyraził przekonanie, że do śmierci syna mogły przyczynić się ryzykowne środki stosowane w celu przyrostu masy mięśniowej. W jego ocenie dążenie do coraz bardziej ekstremalnej sylwetki miało fatalne konsekwencje zdrowotne.
„Dążenie do idealnego ciała doprowadziło do przedwczesnej śmierci mojego syna Kevina”
powiedział, dodając, że chciałby, aby ta historia była ostrzeżeniem dla innych sportowców rozważających niebezpieczne skróty w drodze do poprawy wyglądu lub wyników.
„Oby ta sprawa była przestrogą dla tych, którzy myślą o ucieczce się do ryzykownych metod w celu zwiększenia skuteczności”
Obawy o bezpieczeństwo w kulturystyce
Śmierć młodego zawodnika ponownie wywołała dyskusję na temat bezpieczeństwa w sportach sylwetkowych. Eksperci zwracają uwagę, że ciężkie zakażenia bakteryjne mogą rozprzestrzeniać się wyjątkowo szybko, szczególnie w sytuacjach, gdy dochodzi do naruszenia ciągłości skóry. Ryzyko wzrasta m.in. przy stosowaniu niejałowych igieł, strzykawek lub niekontrolowanych preparatów podawanych drogą iniekcji. Część serwisów opisywała sprawę jako zakażenie tzw. „bakterią zjadającą ciało”.
Długotrwałe i intensywne stosowanie substancji wspomagających może dodatkowo osłabiać organizm, utrudniać reakcję układu odpornościowego oraz zwiększać podatność na powikłania, które w skrajnych przypadkach mają gwałtowny i nieodwracalny przebieg.
Na potencjalne zagrożenia związane z ekstremalnym podejściem do budowania masy mięśniowej wielokrotnie zwracały uwagę legendy kulturystyki, takie jak Lee Haney oraz Arnold Schwarzenegger, podkreślając znaczenie zdrowia, umiaru i długofalowego myślenia ponad krótkoterminowy efekt wizualny.
„Bakteria zjadająca ciało” – co oznacza ten termin
Określenie „bakteria zjadająca ciało” nie jest terminem medycznym, lecz potocznym sformułowaniem używanym w mediach do opisania wyjątkowo ciężkich zakażeń tkanek miękkich. Najczęściej odnosi się ono do martwiczego zapalenia powięzi, czyli rzadkiej, ale bardzo gwałtownie postępującej infekcji obejmującej głębokie warstwy tkanek, w tym powięź otaczającą mięśnie.
W przebiegu tej choroby bakterie nie „zjadają” tkanek dosłownie, lecz wytwarzają toksyny i enzymy, które prowadzą do ich szybkiego niszczenia, zaburzeń ukrwienia i silnej reakcji zapalnej. Infekcja może rozwijać się w ciągu godzin lub dni i bardzo szybko doprowadzić do sepsy oraz niewydolności narządów.
Do zakażenia dochodzi zwykle przez niewielkie uszkodzenia skóry, takie jak mikrourazy, skaleczenia czy iniekcje, które w sprzyjających warunkach umożliwiają bakteriom przedostanie się do głębokich tkanek. Charakterystycznym objawem jest silny, narastający ból, często nieadekwatny do zmian widocznych na skórze, oraz szybkie pogarszanie się stanu ogólnego.
Martwicze zapalenie powięzi wymaga natychmiastowego leczenia szpitalnego, intensywnej antybiotykoterapii i często pilnych zabiegów chirurgicznych. Mimo szybkiej pomocy medycznej choroba ta wiąże się z wysokim ryzykiem powikłań i zgonu, dlatego określenie „bakteria zjadająca ciało” opisuje raczej dramatyzm przebiegu niż rzeczywisty mechanizm choroby.
Tragiczne ostrzeżenie dla środowiska
Sprawa Kevina Notario Nunesa stała się dla wielu sygnałem alarmowym. Pokazuje, jak cienka bywa granica między sportową ambicją a zagrożeniem dla życia, zwłaszcza gdy presja wyniku i wyglądu prowadzi do podejmowania decyzji obarczonych wysokim ryzykiem zdrowotnym. To dramatyczne wydarzenie ponownie stawia pytanie o odpowiedzialność, edukację i realne granice, których przekroczenie może mieć nieodwracalne skutki.
Jakby ludzie wiedzieli, co mają na skórze i np. w nosie, to by na pewno byli w szoku, choć przez chwilę. NP. gronkowiec złocisty co 5 osoba ma go na stałe, do 70% może go przenosić okresowo /czasowo. Gronkowiec może zabić i powoduje szereg różnych zmian na całym ciele. UWAGA, grube zdjęcia wchodzisz na własne ryzyko: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9128951/
Tradycyjnie kolonizację S. aureus łączono głównie z nosem. Trwała kolonizacja nosa występuje u około 20% (zakres 12–30%) osobników, przy czym około 30% to okresowi nosiciele (zakres 16–70%).
Wysokie wskaźniki kolonizacji populacji, wynoszące około 70% po urodzeniu, zmniejszają się do 20–30% w pierwszych miesiącach życia i dalej spadają do około 10–20% w wieku 1–2 lat.
W przypadku kolonizacji jelitowej ta tendencja spadkowa w ciągu pierwszych kilku miesięcy życia znajduje również odzwierciedlenie w malejącej liczbie kolonizujących S. aureus u nosicieli. Wskaźniki kolonizacji nosa ponownie rosną aż do około 10. roku życia (∼50%), po czym wskaźniki spadają do około 20–30% u dorosłych, które są podobne w przypadku kolonizacji nosa i jelit.
https://www.thelancet.com/journals/lanmic/article/PIIS2666-5247(24)00040-5/fulltext