Ja biegam 2 x 2,5km (narazie), w jedną stronę w jakieś 9:30(mniejwięcej, bo sam mierzyłem stoperem z komórki), więc raczej marny winik zdawać by się mogło...ale
Kiedyś było dla mnie wielkim problemem przebiegnięcie tego nieszczęsnego kilometra, i robiłem to w dolnych granicach czasu ,czyli na tzn mierny(ile to jest? coś ponad 5min chyba?).A to tylko dlatego, że miałem mobilizacje i powód, żeby to cholerstwo zaliczyć chociaż na 2. Później zaczęła się siłka, co utrudniło dodatkowo sprawę(dodatkowe kilogramy).I wtedy zacząłem biegać. Metoda wygląda tak:
jest sobie odcinek , powiedzmy na początek te 2km(tu wstawiacie własny dystans). Biegnąc pierwszy raz nie przebiegam tego na raz, robie n postojów(gdzie postój trwa tylko chwile, a nie ,że sobie odpoczywamy.). Kolejne treningi to stopniowe zmniejszanie ilości postojów i (w moim przypadku) także pewna walka z czasem.
Jeśli już przebiegasz Twój dystans to go zwiększasz i teraz albo drastycznie (np do 1,5-2 razy), albo tylko o jakiś tam nieduży odcinek, aby za chwilę znów go zwiększyć. Ważne, aby na każdym następnym treningu zrobić przynajmniej tyle , ile na poprzednim.
Częstotliwość
treningów : łącze je z siłownia(3 razy w tygodniu) więc wypadają mi 2-3 treningi w tygodniu,a aczkolwiek system : 1-2 tygodnie z 2-3 treningami, a następnie 1 tydz. z 1 treningiem działa lepiej.
U mnie ta metoda się sprawdziła ;)
Zmieniony przez - MR.MST w dniu 2008-07-28 16:46:18