oki.
bieglem dzisiaj na tysiaka i wstrzasnelo mna niesamowicie:P
bez sciemy 2min 42 sek:)
dla mnie 1000m to dosc krotki dystans po tym jak sobie cwiczylem wczesniej(10-12km)
no ale nie bylo tak, ze dopiero zaczalem cwiczyc, ok 3 lat temu zaczalem cwiczyc bieganie, pozniej poszedlem do wojska i tam tez wycisk dostalismy,
(desantowo-szturmowe), ponad rok temu wyszedlem i wzialem sie za robote. mialem jakies 10 miechow przerwy, dlatego na poczatku bylo mi ciezko sie znow rozbiegac.
mysle, ze duzo daly mi te "jumpy" ktore cwiczylem wczesniej.
ps. kumpel wykrecil 2:56 i nie byl wczesniej w woju, ale ma
silke w chacie, duzo cwiczy, przysiady szczegolnie ze sztanga mu pewnie pomogly no i tez "jumpy":)(no i jest ode mnie jakies 7 cm krotszy, moze jak by byl wyzszy, to by pobiegl lepiej..)
pozdrawiam runnerow!
aha, 3min na 1000 to czas z koszalinskiej strony spsp.
nie wiem czy to az taki dobry czas(pewnie nie)
ale mozecie mnie nazywac sciemniaczem, klamca itp.
dla mnie to nie wazne:P ja jestem happy:)!!!
Cwiczcie bieganie, nawet jak sie wam nie chce, efekty sa zawsze!
cya!