Ja niedawno (bo w niedzielę) pojechałam na moje pierwsze zawody. Byłam wydygana, bo mam żółty pas, a poza tym miałam tylko jeden sparring. Ale jak już wejdziesz na matę, to strach momentalnie znika, nie widzisz widowni, nic. Po walce jest się "nabuzowanym". Ja niestety natrafiłam na same czarne pasy. Ale nie ma co się bać, jeżeli natrafisz na wyzszy pas. Miałam 2 rudny i biłam sie równo z czarnym pasem. Raz wykopałam ją nawet za matę tak że wpadła na sędziego

. Walkę przegrałam, bo w drugiej rundzie więcej kopała nogami. Ale sądzę, że była to bardzo dobra walka, szczególnie, że ja taki niski pas bił się równo w ciągłych z czarnym, tymbardziej, że to były moje pierwsze zawody. Hehe ponoć to była najlepsza walka damska. ;p Trenerzy dumni, wyściskali mnie po walce, ponoć nawet dostałam brawa na stojąco

Także nie ma się czego bać. Poprostu idziesz i robisz swoje

Mi faktycznie przydały się najprostsze kopnięcia, bo one są praktycznie najskuteczniejsze. Ale jak to klubowe, to tymbardziej nie ma się co przejmować. Życzę powodzenia.
