Jak dla mnie to ofiarą jest broniący sie chłopak, a ten co zginął to "napastnik" bo jakby nie było ofiara nic mu nie zrobiła a i nawet kilka razy została uderzona , ja bym sie nawet nie zastanawiał po paru kopniakach w moje plecy czy użyć noża czy nie, sam nosze nóz ze sobą jak ide laske odprowadzić ale to tylko "na wszelki wypadek" i gdyby zaistniała sytuacja kiedy musiałbym sie bronic to raczej bym próbował usadowic nóz w innym miejscu niz klatka piersiowa i wogóle tors.Co do dziadka to niech sie zastanowi o co on chce sądzic chłopaka skoro to jego zapewne"kochany , grzeczny i wogóle " wnuczek zaatakował i zniesłowilł(niewiem czy to dobre określenie) ofiare. Ludzie są tępi i zawsze bedą sie dociekac winy z drugiej strony mimo ze to ich zawiniła.Byl kozak to teraz rosną kozaki(grzyb) ale na grobie chlopaka...
1
Specjalnie tak to sformułowałem, żeby podkreślić kto tu był ofiarą. Sądzę zresztą, że akurat co do tego się zgadzamy
Ani mi w głowie używać go do innych celów, ale jak widać są sytuacje, że głowa jest innego zdania
), chorobliwie nieśmiały nabiera odwagi i zaczyna się dobrze czuć w towarzystwie. Ktoś, kto jest z natury spokojny i zrównoważony-w 9/10 przypadków, nawet mocno pijany, nie podniesie na nikogo ręki. Za to zakompleksiony młodociany gnój, po alkoholu po prostu chętniej przyłoży-bo na trzeźwo przyłożyłby również, tylko się boi. Tak więc zginął ktoś, kto raczej Nobla by w przyszłości nie zdobył-tylko raczej mógłby skończyć w ciupie. Strata dla społeczeństwa mała a żal krótki.