Co do walki w stójce to miałem okazje zobaczyć jak wyglądają trenigi w Tygrysie i Czerwonym Smoku.. W Czerwonym Smoku wszystko jest na dobrym poziomie również z klimatem i warunkami które po zmianie sali na nową znacznie się poprawiły. Co do Tygrysa to prócz fatalnych warunków panujących w przebieralni ( na 6 m kwa przebiera się 20stu chłopa a w międzyczasie dochodzą nowi zaczynający następne zajęcia) prowadzący zajęcia kładzie nacisk na trening nie na szkolenie...prawdziwi trenerzy wiedzą na czym polega różnica i co mam na myśli..
W Tygrysie byłem pół roku temu więc może się coś zmieniło ale nie sądze. Poza tym ważne wydaje mi się określenie
jaka sztuka walki jest nam bliższa. Trenuje karate i moim zdaniem po kopnięciu warto nauczyć się nawyku jak najszybszego cofnięcia nogi a nie jak w przypadku tajskiego obrócenia się z nią o 360 stopni w przypadku nie napotkania przeszkody. Tłumaczenie że takie kopniecia sa o wiele mocniejsze niż w pierwszym przypadku nie znajduje pokrycia z praktyką tak w karate jak i w królowej sztuk walki stosowania kopnięć jakim jest tkd.
Oczywiście moim skromnym niedoświadczonym zdaniem tajski, karate, kick boxing, judo, zapasy czy inna sztuki walki trzeba dopasować do swoich predyspozycji ale warto szukać i poznawać inne choćby dla wyrobienia sobie opinii.
Pozdrawiam wszystkich sympatyków sztuk i sportów walki również bo tu istnieje też kolosalna różnica..:)
Fragment Karate dla czarnych pasów "...Kiedy spytaliśmy mistrza Ogure 10 dan dawnego ucznia mistrza Gimy, który to był pierwszym japońskim czarnym pasem nadanym przez Funakoshi, co sądzi o zwrocie Karate w kierunku sportu, odpowiedział nam:
"Gdy ogladam niektóre mistrzostwa nasuwa mi się porównanie z małpami: wiadomo, że goryl jest najsilniejszy ale kto usiłowałby twierdzić, że małpa stoi wyżej od człowieka"