zamknij się k***a i cwicz!
Każdy dzień twojego treningu jest dniem sądu. Każde powtórzenie, każdy kolejny krążek się liczy. Nie masz czasu na gadanie. Obchodzi Cię tylko robienie masy. Nic więcej. To właśnie jest hardcore. To jest Animal ("zwierzak" - chodzi o nazwę firmy). Poradzisz sobie z tym?
nie jestem tu po to, aby gadac.
Skończył Ci się papier toaletowy, ale twoja szafka jest pełna odżywek.
Nie jjesz poza domem, ale w twojej lodówce jest 40 funtów kurczaka.
Czynsz płacisz z opóźnieniem, ale karnet na siłownie wykupujesz zawsze na czas. To jest dedykacja. To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?
rób przysiad, aż się nie zrzygasz.
Stoisz sam, 10 krążków na sztandze. Twoim przeciwnikiem jest ciężar.
Myślisz: "wydurnię się, to mnie przygniecie".
Myslisz: "nie dam sobie z tym rady", ale dasz. Tak, porzygasz się.
Tak, będzie ciężko się podnieśc przez następnych kilka dni, ale będzie warto. Gdy masz kredę (magnesię) na dłoniach, a pot płynie Ci po plecach, wiesz, że nie ma lepszego miejsca na ziemi. To jest ból. To jest Animal.
Poradzisz sobie z tym?
zejdź mi z oczu.
Nie jesteś tu po to, aby zdobywac przyjaciół. Nie jesteś tu po to, aby wygłądac pięknie. Nie jesteś tu po to, aby patrzec się na dupy lasek.
Wiesz po co tu jesteś. Jeśli nie wiesz, to idź do diabła, zabierasz tylko miejsce. To jest ciężki obowiązek (powinnośc). To jest Animal.
Poradzisz sobie z tym?
cwicz ciężko... albo idź do domu.
"Balls-to-the-wall training" (wie ktoś co to znaczy?). Pocisz się. Idziesz dalej. To boli. Tu nie ma miejsca dla cieniasów, to nie miejsce na pieprzenie głupot. Po prostu surowe wyciskanie. To jest prawdziwy interes.
To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?
to Cie pochłania.
Dzień treningu nóg. Wiesz, że będzie nieźle bolało. Wiesz, że kiedy to się skończy, zwleczesz swoje dupsko z siłowni i będziesz musiał iśc do domu z drżącymi nogami. Wiesz, że jeżeli nie dasz z siebie wszystkiego, cały twój tydzień będzie do dupy. To jest poświecenie. To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?
płacę swoje rachunki każdego dnia. A Ty?
Tak, spłacasz swój dług siłowni, ale to coś znacznie ponadto.
Spłacasz swój dług robiąc kolejny przysiad. Spłacasz swój dług wcinając
kolejna puszkę tuńczyka. Spłacasz swój dług rzygając (po treningu).
To jest cena jaka musisz zapłacic, żeby się szanowac, żeby móc nazywac się mężczyzną. To jest członkostwo w braterstwie żelaza. To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?
Każdy dzień twojego treningu jest dniem sądu. Każde powtórzenie, każdy kolejny krążek się liczy. Nie masz czasu na gadanie. Obchodzi Cię tylko robienie masy. Nic więcej. To właśnie jest hardcore. To jest Animal ("zwierzak" - chodzi o nazwę firmy). Poradzisz sobie z tym?
nie jestem tu po to, aby gadac.
Skończył Ci się papier toaletowy, ale twoja szafka jest pełna odżywek.
Nie jjesz poza domem, ale w twojej lodówce jest 40 funtów kurczaka.
Czynsz płacisz z opóźnieniem, ale karnet na siłownie wykupujesz zawsze na czas. To jest dedykacja. To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?
rób przysiad, aż się nie zrzygasz.
Stoisz sam, 10 krążków na sztandze. Twoim przeciwnikiem jest ciężar.
Myślisz: "wydurnię się, to mnie przygniecie".
Myslisz: "nie dam sobie z tym rady", ale dasz. Tak, porzygasz się.
Tak, będzie ciężko się podnieśc przez następnych kilka dni, ale będzie warto. Gdy masz kredę (magnesię) na dłoniach, a pot płynie Ci po plecach, wiesz, że nie ma lepszego miejsca na ziemi. To jest ból. To jest Animal.
Poradzisz sobie z tym?
zejdź mi z oczu.
Nie jesteś tu po to, aby zdobywac przyjaciół. Nie jesteś tu po to, aby wygłądac pięknie. Nie jesteś tu po to, aby patrzec się na dupy lasek.
Wiesz po co tu jesteś. Jeśli nie wiesz, to idź do diabła, zabierasz tylko miejsce. To jest ciężki obowiązek (powinnośc). To jest Animal.
Poradzisz sobie z tym?
cwicz ciężko... albo idź do domu.
"Balls-to-the-wall training" (wie ktoś co to znaczy?). Pocisz się. Idziesz dalej. To boli. Tu nie ma miejsca dla cieniasów, to nie miejsce na pieprzenie głupot. Po prostu surowe wyciskanie. To jest prawdziwy interes.
To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?
to Cie pochłania.
Dzień treningu nóg. Wiesz, że będzie nieźle bolało. Wiesz, że kiedy to się skończy, zwleczesz swoje dupsko z siłowni i będziesz musiał iśc do domu z drżącymi nogami. Wiesz, że jeżeli nie dasz z siebie wszystkiego, cały twój tydzień będzie do dupy. To jest poświecenie. To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?
płacę swoje rachunki każdego dnia. A Ty?
Tak, spłacasz swój dług siłowni, ale to coś znacznie ponadto.
Spłacasz swój dług robiąc kolejny przysiad. Spłacasz swój dług wcinając
kolejna puszkę tuńczyka. Spłacasz swój dług rzygając (po treningu).
To jest cena jaka musisz zapłacic, żeby się szanowac, żeby móc nazywac się mężczyzną. To jest członkostwo w braterstwie żelaza. To jest Animal. Poradzisz sobie z tym?

) Balls-to-the-wall training to mi sie wydaje balls nie w sensie pilki tylko jaja (