Witam,
Apropos tego spokoju o mienie i karnosci w innych krajach. Zagadka - w jakim europejskim kraju ginie najwiecej rowerow? No? Otoz, moi drodzy - w Szwecji. Samochodow swego czasu najwiecej ginelo w Wlk Brytanii.. Tam tez (miasta, ktore dosc wnikliwie obserwowalem - Hull i York) czerwone swiatlo (dla pieszych, rzecz jasna) traktuje sie tylko jako informacje, ze auta maja zielone - nikt sie nie bawi w czekanie, wciskanie przyciskow - nic nie jedzie, to heja! Wiec nie mitologizowalbym tego zachodu. A poza tym, to chyba taka narodowa cecha Polakow - umiejetnosc rozpieprzania wszystkiego, co jakkolwiek przeszkadza - od sciezek wydeptanych w poprzek tawnikow po cara, Prusaka i komune!
Jakis koloryt musi byc
Wracajac do tematu: rok siedzialem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tam - fakt, zero zlodziejstwa, przemocy. Tak nudno, ze z kumplem zwady szukalismy
(mielismy po 11 lat..) I tam wlasnie zawiodly kompletnie dwie "sztuczki": piac w oczy (a go tam nie brakuje
i kop w jaja. Piach gosciowi jakos nie zaszkodzil tylko sie bardziej wnerwil, a kop zatrzymal sie na jego szmatach (to byli Pakistanczycy, nosili cos, jak u nas ksieza, tylko nie czarne..). No i przeszlo do tarzania sie i choc techniki nie mialem zadnej, to bylem silniejszy i ostatecznie skonczylo sie na wspolnym jezdzeniu BMXami po okolicznych wertepach :)
pozdrawiam,
Tytus Malecki
Apropos tego spokoju o mienie i karnosci w innych krajach. Zagadka - w jakim europejskim kraju ginie najwiecej rowerow? No? Otoz, moi drodzy - w Szwecji. Samochodow swego czasu najwiecej ginelo w Wlk Brytanii.. Tam tez (miasta, ktore dosc wnikliwie obserwowalem - Hull i York) czerwone swiatlo (dla pieszych, rzecz jasna) traktuje sie tylko jako informacje, ze auta maja zielone - nikt sie nie bawi w czekanie, wciskanie przyciskow - nic nie jedzie, to heja! Wiec nie mitologizowalbym tego zachodu. A poza tym, to chyba taka narodowa cecha Polakow - umiejetnosc rozpieprzania wszystkiego, co jakkolwiek przeszkadza - od sciezek wydeptanych w poprzek tawnikow po cara, Prusaka i komune!
Jakis koloryt musi byc
Wracajac do tematu: rok siedzialem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tam - fakt, zero zlodziejstwa, przemocy. Tak nudno, ze z kumplem zwady szukalismy
(mielismy po 11 lat..) I tam wlasnie zawiodly kompletnie dwie "sztuczki": piac w oczy (a go tam nie brakuje
i kop w jaja. Piach gosciowi jakos nie zaszkodzil tylko sie bardziej wnerwil, a kop zatrzymal sie na jego szmatach (to byli Pakistanczycy, nosili cos, jak u nas ksieza, tylko nie czarne..). No i przeszlo do tarzania sie i choc techniki nie mialem zadnej, to bylem silniejszy i ostatecznie skonczylo sie na wspolnym jezdzeniu BMXami po okolicznych wertepach :)
pozdrawiam,
Tytus Malecki
nie ma tego dobrego, co by sie zle nie skonczylo
pozdr,
TM
byc moze nasz jezyk wydala sie im egzotyczny lecz egzotycznych to tam nie brakuje, oj nie brakuje hehe. Przecietny Belg,mlodziezowy to burak podobnie jak anglik. Duzo osob tam trenuje muay thai - bardzo popularne . Pewne zagrozenie na ulicy niosa markoanie. Sa dosc grozni,cwani na swych dzielnicach - wiadomo grupy wsparcia,czesto nosza noze i sa agrsywni zwlaszcza gdy wieczorem krecisz sie w ich miejscach czego nie polecam. Czesto mialem przejscia z marokanami na ulicy idac sam w nocy do sklepu po piwo, **** - nie umiem po arabsku ale wiedzialem co oni mowia i bylem dosc wkurzony bo nieukrywali ze mam problem, ale obeszlo sie bez ufff. Raz mialem starcie rowniez pod sklepem gdy z kuzynem wracalem, grupa mlodocianych marokan - no problemo ale motorek w dupie pozniej byl nogi za pas i go go go !!!
... Generalnie to w centrum miasta,na starowce i na Red LIght Districtach jest bardzo bezpieczne. Gorzej dzielnicach portowych i Casablance (dzielnice arabskie). Jest tak: chcesz dym z belgiem przyloz sie a bedziesz mial i to ostry z kazdym,krzywo popatrz to maroko.Owszem znam kilku marokan,bardzo sympatyczni ludzi.Marokanom i arabom zmienia sie mentalnosc jezeli chodzi o grupe. Bylem w Atwerpii, swietne miasto - polecam odwiedzic. Rozgrywane tez sa tam w tamtejszych magazynach portowych