O widzisz, Cavior, fajnie się czyta forum, nie tylko dla zdobywania wiedzy na sam temat sztuk walki, ale właśnie dzięki możliwości otwarcia swego umysłu na inne spojrzenie i argumenty drugiej strony.
Co do tamtego forum - nieznałem go wcześniej, naprowadziło mnie na nie wzmiankowanie w temacie w dziale tradycyjnych o Karate Tumani patriarchy m****a. I powiem tak - czytam zarówno forum budo jak i sfd, i z takim zaczadzeniem nie zetknąłem się nigdzie. To już nawet nie chodzi o zawiść i wyzwiska. Sama nędza intelektualna tych ludzi woła o pomstę do nieba, przecież ci ludzie, jako uczący styli z takimi tradycjami winni się jakoś wysławiać, a przytłaczająca część tamtejszych wypowiedzi to jakiś bełkot.
I teraz po lekturze forum poświęconego tradycyjnym sztukom walki (gdzie jest cały ten nimb duchowości, kształtowania charakteru, tradycji japońskiej), gdzie chamstwo i prymitywizm hulają pod pachę w najlepsze, wchodzi się na
forum bokserskie (którzy to bokserzy to - jak powszechnie głosi stereotyp - prymitywy, chamy, zabijaki o porozwalanych ryjach i mózgach), i czyta się wyważone, pełne szacunku do siebie wypowiedzi. No to jak to jest? Ze już nie wspomnę o jakichś akcjach pedofilskich czy molestowaniu w sekcjach karate...
Co do samej techniki powstrzymania wejścia w nogi za pomocą technik opisanych przez "trenera". Mam dwa przykłady z życia. Sam raz wszedłem w ten sposób facetowi (dużo niższy odemnie, o wiele silniejszy fizycznie, o grubym kośćcu i potęznych pięściach), nie udało mi się go od razu wywalić, więc walił mnie łokciem właśnie po plecach aż dudniło. Nie powiem, bolało, ale jakoś mnie nie powstrzymał - dosiadłem typa i zrobiłem z maski buraczki. Może dlatego, że nie utrafił w nerw, kręgosłup, nerki - ale sami wiecie, że w chaotycznej, realnej walce bardzo trudno tak trafić.
Drugi raz udało mi się pana z kalafiorami zatrzymać kopnięciem w twarz, nie kolanem jednak, a czubkiem buta. Nie było to jednak ładne, czyste technicznie kopnięcie frontalne, a coś pomiędzy odskokiem, wieżgnięciem i wymachem:). Trafiłem zresztą nie w twarz, a gdzieś tam w okolice szyi, pan zaczął charczeć a ja dałem w długą.
Tak więc pewnie można, ale to trzeba intensywnie trenować jako kombinację w reakcji na określony styl ataku i jego warianty. A nie, że staniemy w zenkutsu dachi, wydamy kiai a grappler padnie.
Panie "trenerze", pan w dodatku nie wie, dlaczego w karate pozycje są takie jakie są. nie dlatego, że w nich, jak pan suponuje, trudno jest wytrącić karatekę z równowagi, tylko dlatego, że wiąże się to z mentalnością tamtejszych autochtonów (np samuraj nie ciął niektórych miejsc na ciele, nie i już), rodzajem tamtejszej nawierzchni przed stuleciami, rodzajem obuwia i ubrań jakie użytkowano. Wiem to z tego forum włąśnie, z tamtejszego można się jedynie wywiedzieć, że ten a ten to baran, ten zboczeniec, a PZK okradło wszystkich jak leci, Drewniak zaś był SBekiem i mordował ludzi.