No to tak ja opowiem wam sytuacje z silowni jak wkrecilismy kumpla rok albo dwa lata temu juz nie pamietam. Wiec toi bylo tak: siedzialem na silce razem z moimi dwoma kumplami i wpadlismy na pomysla zeby wkrecic Jednego kumpla co tez z nami cwiczyl.

To tak wynieslismy polowe sprzetu do chaty qmpla(mieszka nad silownia ktora mamy oczywiscie w piwnicy :) )obrocilismy silke do gory nogami i Jednego kumpla polozylismy na podlodze i zalozyl koszulke ktora byla cala pokrawiona( po treningu na boxie) wyszlismy z silowni a jego zostawilismy i zamknelismy drzwi po czym po 10-ciu minutach przyszla "ofiara"

I tak otwieramy silke jak gdyby nigdy nic wchodzimy a qmpel spojrzal na tego na ziemi porozgladal sie i pytanie " co sie tu kU**** stalo?? "

caly zdenerwowany fajeczka odpalil i my udajemy ostro nerwowych co kompletnie nie wychodzilo

a ten na ziemi zaczyno opowiadac co sie stalo ze niby w kominiarach przyszli ze dostal w******* i caly sprzet poszedl sie je*** i tak trzymamy go jeszcze w niepewnosci cosnienie to ,mial grubo ponad 230

. pO cyzm koles wstaje z tej ziemi patrzy na "ofiare" i haslo PRIMA APRILIS

to byla tatalna polewa po tym a on druga fajeczka popatrzyl na nas i powiedzial " teraz to Wy to kur*** posprztajcie" po tym juz tatlnie w nas zwatpil i nie wierzyl w nasze zadne slowo przez jakis czas.. Ale mu na szczescie przeszlo...
Teraz jak mu przypominamy ta sytuacje to sam z siebie pieje na maxa... Wlasnie 10 minut byl u mnie i mu powiedzialem ze to teraz na sfd wrzucam a on polewa i ta reakcja "zaraz Ci zaj*** "
No to to bylo na tyle z najssmieszniejszego prima Aprilis jaki mi sie przydarzyl

]
POzdro