Trenuję już blisko rok czasu (tak poważniej). Zaczynałem od nieco trudnego pułapu, mianowicie byłem dosyć gruby (była to zaawansowana nadwaga o ile nie otyłość
). Na szczęście, udało mi się zrzucić te zbędne kilogramy (ponad 25 ich było
) i w ten sposób minęło ponad pół roku moich treningów... Trening miałem głównie na rzeźbę, zatem nigdy się za masę nie brałem. Teraz, patrząc na swoje chude łapska postanowiłem wziąść się za masę - w końcu pora na to wskazuje i coby nieco przybrać "respektu"
Problem w tym, że po tym całym odchudzaniu (zakończonym w połowie wakacji), do dzisiejszego dnia znowu nieco przytyłem. Nie jest to na pewno tyle, ile wsześniej ważyłem, ale trochę zbędnego tłuszczyku można zauważyć (szczególnie na dupsku, udach, brzuchu i na twarzy). Zastanawiam się teraz, czy jest wart brać się za masę, pomimo tych wzrostów wagi
Przeczytałem post Qazara i Nortona odnośnie masy, ale swoje artykuły kierują oni głównie do "sucharów", a ja do takich raczej się nie zaliczam
Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam 
Krzysztof Piekarz
Znalazłem przed chwilą 2 arty o tym i sobie przypomniałem. Jak dla mnie niezły harcore. Na razie wypróbuję tę CCD, bo na ultimate trening mi nie odpowiada. Nie chce mi się mianowicie chodzić
Poza tym HMB pomoże Ci kontrolować tłuszczyk.