To, czy coś da zgłoszenie na policję zależało kiedyś od tego, jakim gościem był twój dzielnicowy. Nie wiem jak to jest teraz.
(Nasz dawny dzielnicowy, który każdeo menela od 11 roku życia znał z imienia i którego wszyscy pękali, pewnie by sprawę szybko załatwił. Ale nigdy nie wiadomo co to były za gnojki i co im może policja...)
Czy masz szansę dowiedzieć się, choćby od tych palantów-kolegów co Cię nie ostrzegli, czegoś więcej o tych napastnikach?
Czy to np. kryminaliści, bandyci, czy pochodzą z patologicznych rodzin itp. czy siedzieli w kiciu...
Czy może to chłopcy z dobrych domów, którym się nudzi, więc biją słabszych, bo tak też może być.
W jakim są wieku itp.?
Wszystko to weź pod uwagę, zanim polecisz na policję, bo to ma znaczenie, na ile są niebezpieczni, podatni na postarszenie ich policją, mściwi itp.
Znałem kolesi, którzy na widok policjanta sikali ze strachu i daliby ci spokój. Zanałem takich, co nie chcieli wracać do kicia, zatem także unikali policji.
Ale znałem i takich, co by ich to tylko rozjuszyło...
Wybadaj trochę sprawę, na osiedlu, co to są za goście i do której kategorii ich przypisać. Tylko dyskretnie. Na zasadzie - dostałeś lanie i chcesz wiedzieć od kogo itp. - bo ciekawski jesteś. Potraktuj tych marnych kumpli jako źródło informacji - musieli coś o tamtych wiedzieć skoro dali w długą.
WAŻNE:
Jak już zdecydujesz się iść na policję, to każde zgłoszenie składaj na piśmie. Z datą. Rób za wczasu kopię i niech Ci na komisariacie podstęplują na kopii, że to złożyłeś. Nie zgub tego. !!!!!!!!!!!!!!!!
Jeśli możesz, poproś lekarza o zrobienie obdukcji dopóki masz obrażenia (najlepiej jest to robić zaraz po napaści). To coś tam kosztuje, ale stanowi dowód w sparwie, zatem warto to mieć.
Nigdy nie wiesz, jak sparwa się rozwinie. Policja bywa leniwa, a mając teczkę z kopiami zgłoszeń (!!!) i ewentualnie też obdukcji, możesz też (ale raczej już po więcej niż jedym zgłoszeniu na komisariat) zgłosić sprawę o prześladowanie Cię na osiedlu przez tych napastników, do Wydziału Dochodzeniowo Śledczego i/lub do prokuratury.
To już ma większe szanse na ciąg dalszy. Może dojść do sprawy karnej i np. zakazu zbliżania sie do Ciebie - to powinno załatwić sparawę, bo wtedy już łatwo będzie im trafić do pierdla za jakąkolwiek zaczepkę pod twoim adresem. Nistety to wszystko (procedury) dość długo trwa.
Najlepiej by było, gdybyś miał jakichś dobrych kumli, którzy nie pękają takich fraglesów. Chodzicie sobie w kupie i napastnicy wiedzą, że w razie czego jak jednego pobiją to ich potem pojedynczo znajdzie wasza brygada i spuści im łomot.
Tak to się przynajmniej odbywało kiedyś u mnie na osiedlu. Każdy miał jakąś tam swoją brygadę (a to ze szkoły, a to z podwórka), w każdej było paru ostrych gości i to zapewniało jakieś tam bezpieczeństwo miejscowym.
Zatem - poznaj jakichś właściwych ludzi, którzy znają właściwych ludzi, którzy... itd. Jak to u nas, w naszym pieknym kraju.
Tylko się przy okazji nie wpakój w coś nie zgodnego z prawem, bo różnie to przy tym bywa (i nie mam tu na myśli zadym czy bójek).
Szkoda, że nie masz kilku starszych braci...
A co z tymi Twoimi starymi? Masz ich, czy nie masz?