Dzis wrocilem z dykoteki na po ktorej sie niezle wqrwilem. Nie wiem czy to jest w moich danych, ale mam 1.76m wzrostu i waze gdzies kolo 68 kilo. Trenuje kyokuhinkai prawie 3 lata. Bylem na dyskotece z dziewczyna i gdzies kolo 2.30 niechcacy wpadlem na takich dwoch kolesi. Nie wiem o co im chodzilo cos mowili ze im dwie 50 wylalem ze gosc caly mokry jest. Ale ja tam nie widzialem zeby kolesie cos takeigo mieli. Jeden z nich to byl taki kafar z 1.90m pare i ze 110 wagi drugi qrwa mojego wzrostu, ale tez przypkanowany wieku gdzies z 30 pare lat tamtem drugi moze troche mlodszy. Kolesie niezle mi grozili. Mowie do nich ze nie mam nic floty przy sobie, a oni zebym qrwa pozyczal od kumpla albo od dziewczyny ehhh, (juz pozyczam). Wydygany bylem ze shok. Kolesia z mordy bylo widac ze nozem kogos siekna to dla nich nie problem. Noo i co mi qrwa w takiej sytuacji pomoze jakies kyokuhinkai. W takich warunkach wyporowadzenie jakiegos kopniecia lepszego to smieszne jest wogole. A jak koles ma 1.90 w dupe mu moge kopnac najwyrzej. Jak wogole powstrzymac taka lokomotywe...
hmm.. o co mi wogole chodzi w tym poscie.. hmm.. a chodzi mi o takie uczucie bezsilnosci, ze pomimo tego ze niby ucze sie walki jestem przygotowywany aby walczyc, a jednak na nic to sie nie przydaje.. walka to walka a nie kata qrwa... ja juz nie moge... machanie w powierzy lapami przez godzine czasu... grrrr.. nie wiem trace nadzieje w kyokushin... ehh i wiecie najgorsze w tym jest to ze moja dziewczyna malo sie nie poplakala tak sie o mnie bala .. ehh nie wiem czy wiecie jakie to jest uczucie .. ****... i zeby miec jeszcze jakies pozadne plecy.. ale to nie byli qrwa pijane dresiki tylko jakies alfosny... brrrrr.... i jakby co to nie bylem pijany jak to pisalem, tylko mam takiego dola moralnego ze shok.. nie wiem napiszcie cos co o tym sadzicie.. jakies slowo otuchy :/
dzieki wam .. przyjaciele z SFD
pozdrawiam wszytkich
- "Przeniewiercą jest, kto porzuca towarzyszy, gdy ciemności zastępują drogę."
hmm.. o co mi wogole chodzi w tym poscie.. hmm.. a chodzi mi o takie uczucie bezsilnosci, ze pomimo tego ze niby ucze sie walki jestem przygotowywany aby walczyc, a jednak na nic to sie nie przydaje.. walka to walka a nie kata qrwa... ja juz nie moge... machanie w powierzy lapami przez godzine czasu... grrrr.. nie wiem trace nadzieje w kyokushin... ehh i wiecie najgorsze w tym jest to ze moja dziewczyna malo sie nie poplakala tak sie o mnie bala .. ehh nie wiem czy wiecie jakie to jest uczucie .. ****... i zeby miec jeszcze jakies pozadne plecy.. ale to nie byli qrwa pijane dresiki tylko jakies alfosny... brrrrr.... i jakby co to nie bylem pijany jak to pisalem, tylko mam takiego dola moralnego ze shok.. nie wiem napiszcie cos co o tym sadzicie.. jakies slowo otuchy :/
dzieki wam .. przyjaciele z SFD
pozdrawiam wszytkich
- "Przeniewiercą jest, kto porzuca towarzyszy, gdy ciemności zastępują drogę."
- "Przeniewiercą jest, kto porzuca towarzyszy, gdy ciemności zastępują drogę."
Krzysztof Piekarz

