nacia, nie wiem jakie masz obecnie rezultaty ale twoja "dieta" wymaga sprostowania. musisz zaczac od glowy. i nie bierz tego za obrazliwe. ja, mimo ze jestem facetem, tez troche czasu zmarnowalem zanim zaczalem sensownie sie odzywiac = sensownie zyc. poniewaz dieta to nie jest jednorazowa akcja, po ktorej schudniesz 10kg i bedzie pieknie. to calkowita zmiana stylu jedzenia. i jesli tego nie zrozumiesz i nie zaakceptujesz, to MOZESZ wpasc w efekty jojo, rozjechac sobie calkowicie sylwetke i pozniej plakac. najgorsze co robia mlode dziewczyny to wlasnie nonstop zamiennie objadanie sie i glodzenie - potem maja kompleksy na punkcie tluszczu i malych piersi. czasem mam wrazenie ze zycie kobiet kreci sie wylacznie wokol jedzenia, nawet niekiedy obzerania sie. gdyz to jest to co lubia najbardziej. musisz sobie wyznaczyc cel - i niech nie bedzie to minus 7 kilo, tylko po prostu zdrowie. bo dobra dieta = dobre odzywianie moze przyczynic sie do tego ze przezyjesz 80 lat w zdrowiu, zamiast zejsc schorowana pare chwil po 60-tce. jesz po to, by zyc, nie zyjesz po to by jesc.
jezeli nie umiesz ulozyc sobie diety, to pare wskazowek ci dam, ktore na pewno pomoga ci schudnac a nie sa trudne. Sam je stosowalem w poczatkach mojej drogi do madrosci - bo wiedza i wlasciwa swiadomosc tego co i jak robisz (w tym przypadku - jesz) jest najwazniejsza. i jeszcze jedna sprawa - chudniecie tak naprawde niewiele ma wspolnego z WAGA ciala. wazne jest w rzeczywistosci to JAK WYGLADASZ, nie ile wazysz. sa kobiety, ktore dbajac o siebie, cwiczac, dobrze sie odzywiajac, waza np 70kg a wygladaja idealnie, smukla figura, sa wysportowane.
przedstawie ci rozne etapy mojego zycia, z orientacyjnym podaniem wagi/wygladu (wzrost 174):
70kg - w czasach liceum normalna waga, bylem pulchniutki :) taki misiowaty znaczy sie - efekty naprawde zlej diety opartej na snickersach, pizzach, mac donaldach i tym podobnych
60 kg - efekt super diety glodowkowej (7 CALYCH DNI bez jedzenia i bez wody), pogielo mnie totalnie, liczyl sie tylko efekt ktory o malo nie skonczyl sie tym ze wracajac do domu zaliczylbym glebe na betonie z powodu zawrotow glowy
72kg - powrot do dawnego odzywiania, znow srednia sylwetka, efekt jojo przyszedl szybko
60kg - moje poczatki na sfd.pl, fascynacja dietami, lecz duze przegiecie jesli chodzi o "zdrowosc" diety, opartej glownie na odzywkach bialkowych o_O
70kg - dieta sie skonczyla, troszke proby nieudolnego "masowania" przy powrocie do dawnych przyzwyczajen
78kg - przewertowalem cale sfd.pl, wiele sie nauczylem, zaczalem porzadna
diete na mase, choc trwala tylko 3 miesiace (co 3 miechy robie zmiane diety)
69kg - obecnie na diecie redukcyjnej, lecz przy moim zywieniu, uregulowanym metabolizmie jem duzo i nie musze sie zbytnio martwic o kalorie. miesniaczkow przybylo w raczkach, nozkach, klatce, w pasie mam tyle co mialem za glupich czasow liceum. ogolnie jestem wiekszy, ciezszy a szczuply tak samo = wygladam lepiej. i waga jak widzisz jest kiepskim odzwierciedleniem "looku"
eksperymentuje caly czas z jedzonkiem, sprawdzam co jak na mnie dziala i caly czas sie ucze tak naprawde. filozofia jedzenia opiera sie na wielkosci posilkow (najwiekszy rano, najmniejszy wieczorem, ostatni 2h przed snem), maxymalnym wyeliminowaniu weglowodanow z diety (to od nich tyjesz) oraz podziale ww/bialka na pory dnia (weglowodany jesli juz, to wylacznie rano).
- rano wcinam otreby pszenne ze slonecznikiem, rodzynkami - to wszystko ma mase blonnika a wegle rankiem mi nie szkodza
- przez reszte dnia zjadam tunczyki, zolte sery, biale sery, sery twarogowe, jajka, miesa, ryby, wedliny, wyroby sojowe, czasami gotowane lub surowe warzywa/owoce, wszystko robie na oliwie z oliwek, dokladam witaminy w tabulkach do rozpuszczania
- pije okolo 3 litrow wody mineralnej dziennie (niegazowana, niskomineralizowana)
- NIE spozywam w ogole produktow takich jak: pieczywo, ziemniaki, ryze, kasze, maka, cukier, sol
silownie uprawiam od 2 lat, po treningach wcinam odzywki bialko-weglowodanowe. w sumie nie wiem czemu sie tak rozpisalem, ale moze jakies wnioski wyciagniesz. ciagle mi daleko do idealu ale najbardziej liczy sie dazenie do niego i droga malych ale skutecznych srodkow. dlatego tez nie polecam ci np srodkow "na odchudzanie" w momencie, gdy nie odzywiasz sie prawidlowo - bedzie to po prostu zmarnowana kasa. to tak jakbys miala samochod z totalnie zepsutym silnikiem a kupowala do niego nowiutkie opony majac nadzieje ze dzieki nim pojedzie do przodu :P