Hej, zacząłem redukować jakiś czas temu widzę efekty na siłowni ciężary niektóre stoją w miejscu niektóre idą w górę, ale mam jeden problem ostatnia redukcje kończyłem na początku czerwca a teraz zaczynam kolejna, po ostatniej wszedłem na masę na której źle się czułem i strasznie zalałem się tłuszczem niestety do takiego stopnia że sam się sobie nie podobałem i mega mi to przeszkadza. Na samej masie też jakoś wybitnie nie zwiększałem ciężarów podsyłam poniżej zdjęcie jak aktualnie wyglądam dalej się sobie nie podobam choć jest już trochę lepiej i zastanawiam się czy redukować to dalej - pewnie koło 6tyg do końca roku aktualnie 2300kcal ok. 170g białka 70g tłuszczy reszta węgle cardio codziennie po 35min na bieżni i po 15 min na skakance trening siłowy 3x w tyg oraz basen raz w tyg, kroków wliczając bieżnię pewnie coś koło 8k zawsze w weekendy robię więcej więc średnia z tygodnia około 10k. Fajnie by było się dociąć tylko szkoda mi jest tracić mięśnie a od tamtej redukcji sylwetka praktycznie się nie zmieniła i strasznie mnie to demotywuje ćwiczę już około 1,5roku i mam 16lat dodam że na początku zaczynałem totalnie z niczym także progres nie jest jakiś najlepszy ale znam innych którzy ćwiczą o wiele mniej a i tak lepiej wyglądają. Myślicie żeby ciągnąć redukcje czy wejść na zero kaloryczne?


Krzysztof Piekarz