Chyba nie bardzo się rozumiemy. Nawet zakładając, że dobrze oceniasz swój codzienny wydatek (na 2500 kcal), a chudniesz na mniejszych kaloriach i aktualnie chcesz schudnąć - to nie znaczy, że powinieneś cały czas, non-stop, utrzymywać te niższe kalorie.
Tak, zgadzam się, że wyższe kalorie nie uczynią żadnego cudu i nie sprawią że magicznie twój metabolizm będzie dużo wyższy i przez dłuższy czas (i bez zwiększania masy mięśniowej ani ilości wysiłku)... To niemożliwe.
Ale teraz, on z powodu długiego okresu redukcji jest prawdopodobnie w trochę gorszym stanie, niż powinien być i lekko obniżony.
Doładowując go LEKKO na kilka dni (co jakiś czas), podkręcasz go z powrotem - nie do jakichś magicznych poziomów, tylko do trochę lepszego stanu: po to by organizm odczuł przypływ jedzenia, energii, wyprodukował więcej hormonów, trochę odetchnął... Przypomina to rozkręcanie dziecinnego bączka albo bujanie huśtawką - małe popchnięcie co jakiś czas utrzymuje je w ruchu i nie tyle robi jakieś cuda, co zapobiega spowolnieniu.
Tak samo działają mądre przerwy w redukcji - to jest taki mały "zastrzyk" energii, żeby zapobiec sytuacji, że metabolizm mocno "zwolni" i od nowa będziemy musieli się nagimnastykować, rozkręcając go...
Nie chodzi absolutnie o duże nadwyżki i zbyt długi czas trwania, bo normalne że tylko przytyjesz. To mają być takie lekkie " muśnięcia" , a nie strzały z "grubej rury".
No i zastanów się nad swoim celem - zdrowienie z cukrzycy, żeby móc sobie "więcej pozwolić" jest bez sensu, bo to na ile sobie możemy pozwolić i tak zawsze będzie ograniczone przez nasz wydatek energetyczny (w tym ilość mięśni).
Pozwalając sobie na zbyt dużo będziesz znów wpędzał się w cukrzycę... Nie ma innej metody unikania cukrzycy, niż jedzenie adekwatnie do zapotrzebowania, nie za dużo, nie zbyt kalorycznie.
Tu nie ma magii, jest tylko matematyka - możesz jeść tylko tyle, ile spalasz.
Odchudzanie się by znów jeść więcej jest mitem - po schudnięciu trzeba całe życie uważać by nie przytyć z powrotem i jeść zdrowo.