PODSUMOWANIE REDUKCJA TYDZIEŃ 4
Siemka,
Redukcja powoli leci tydzień za tygodniem.
Względem poprzednich takich etapów w moim wykonaniu nic się nie zmieniło, waga spada coraz wolniej, są momenty, gdzie stoi, żeby za chwilę więcej jej ubyło.
To i tak mało istotne, minęły czasy, gdzie specjalnie zwracałem uwagę na wagę, bardziej interesuje mnie lustro czy pas, a tu i to
jest progres.
W ciągu paru tygodni będę myślał nad przesiadką na coraz bardziej jakościowy zestaw suplementacyjny, na razie jeszcze nie ma to sensu.
Siłowo także w porządku, gdzieś tam to zwalnia, natomiast nawet w pushach potrafię wyraźnie dołożyć. No ale specjalnie mnie to nie dziwi, co by nie mówić, to dalej powrót.
Makro i cardio zostaje cierpliwie kolejny tydzień, nie widzę sensu przyspieszać tu czegokolwiek, ja już się i tak po sobie nauczyłem, że zabieranie kolejnych kcal zbyt szybko nie prowadzi do żadnego przyspieszenia procesu.
W życiu trochę natężony okres, żona zmienia pracę, myślimy też o tym, żeby poszła na swoje, także burza mózgów
Podopieczni dostarczają wrażeń, parę osób trafiło do mnie ostatnio świeżo po innych trenerach (nawet nie wiem po kim, nie wnikam w nazwiska) i to, co słyszę o poprzednich współpracach to się za łeb łapię. Z ciekawszych jeden z nich miał wmawiane przez ponad pół roku, że gorączka po iniekcji to normalna sprawa, bo testosteron jak się przyswaja to tak się dzieje (od kogo miał go, to wiadomo)
Drugi , ktory w przeszłości walczył z zaburzeniami odżywiania i wieloma uzależnieniami dostał redukcję na start 1800kcal + ładowania w weekend, wiadomo co było dalej
A trzeciemu nikt przez 1.5roku nie zwrócił uwagi, że TSH 4.5-5 z towarzyszącymi klasycznymi objawami niedoczynności to problem. A tu akurat wiem, że był po drodze jeden z Panów, który na Instagramie bardzo głośno mówi o hormonach i takich tematach
Także grubo, mózg potrafi mi parować.
I mały check
