Wszędzie, gdzie szukam info o FBW, to jest plan składający się z max. 6-7 ćwiczeń, każde po ok. 3-4 serie i 8-12 powtórzeń/seria, a ćwiczenia te angażują różne partie mięśniowe zgodnie z koncepcją FBW. Mój problem, notabene chyba raczej nie opisany na forum, bo nigdzie takich informacji nie mogę znaleźć, polega na tym, że poza trenowaniem np. klatki piersiowej czy pleców ogółem rzecz ujmując, muszę trenować też mięśnie, nazwijmy je, mniejsze/mniej ważne/być może pomijane* w planach FBW, które możemy znaleźć w internecie. Mowa o mięśniach takich jak np. zginacze biodrowe, mięsień naramienny boczny/przedni, ścięgna podkolanowe, przywodziciele bioder. Między innymi takie mięśnie muszę wzmacniać ze względu na stan organizmu. W efekcie zamiast jednego ćwiczenia na klatkę czy nogi, mam ich po 2-3.
Który wariant jest lepszy?
1. na każdej sesji treningowej (docelowo 3 w tygodniu) wykonuję 2-3 ćwiczenia na każdą partię, a każde z tych ćwiczeń angażuje priorytetowo inne mięśnie.
2. posiadam 3 plany FBW na 3 dni treningowe, w którym wykonuję 1 ćwiczenie na każdą partię, co pozwala tylko raz w tygodniu priorytetowo trenować mięśnie, na których mi zależy.
*nie mam na myśli, że ćwiczenia w tych planach nie uwzględniają tych mięśni, bo najpewniej mięśnie, o których mówię, pracują w wielu ćwiczeniach, ja jednak potrzebuję planu, który skupi się na nich, na tych słabszych mięśniach, stąd np. samo wyciskanie sztangi nie wystarczy dla mnie.
Który wariant jest lepszy?
1. na każdej sesji treningowej (docelowo 3 w tygodniu) wykonuję 2-3 ćwiczenia na każdą partię, a każde z tych ćwiczeń angażuje priorytetowo inne mięśnie.
2. posiadam 3 plany FBW na 3 dni treningowe, w którym wykonuję 1 ćwiczenie na każdą partię, co pozwala tylko raz w tygodniu priorytetowo trenować mięśnie, na których mi zależy.
*nie mam na myśli, że ćwiczenia w tych planach nie uwzględniają tych mięśni, bo najpewniej mięśnie, o których mówię, pracują w wielu ćwiczeniach, ja jednak potrzebuję planu, który skupi się na nich, na tych słabszych mięśniach, stąd np. samo wyciskanie sztangi nie wystarczy dla mnie.


Krzysztof Piekarz