Cześć, zakładam temat w celu porady na temat ogólnie pojętej diety oraz treningu. Chciałbym się zapytać co sądzicie o treningu siłowym bez liczenia kalorii? Zdałem sobie ostatnimi czasy sprawę z tego, że stałem się więźniem liczenia kalorii, w pewnym stopniu stało się to obsesją. W internecie znalazłem pojęcie PERMAREKSJI - dużo objawów z tej obsesji mam. Ogólnie zaczęło się od tego, że postanowiłem troche schudnąć - zrobiłem sobie siłownie w domu, całkiem fajny sprzęt, jestem w stanie wykonywać większość ćwiczeń, na początku oczywiście deficyt, efekty przyszły, schudłem kilka kilogramów i przeszedłem na budowanie masy mięśniowej - wciąż wszystko na liczeniu kalorii. Po jakiś 3-4 miesiącach doszedłem do wniosku, że nie chcę żyć w ten sposób. Ciągłe liczenie kalorii, chodzenie z telefonem w ręku żeby wliczyć każdy spożyty produkt, stało się to obsesją.
I tutaj zacząłem zadawać sobie pytanie - ile w ten sposób mogę pociągnąć? - miesiąc? rok? nie mam zamiaru do końca życia liczyć kalorii - odbiera mi to radość z życia. Boję się jadać coś czego sam sobie nie przygotowałem bo nie mogę sprawdzić ile posiłek ma kalorii, boję się wychodzić ze znajomymi bo czasem zjem za dużo lub za mało. Chcę z tego wyjść - lecz tutaj jest moja psychika, albo działam na 100% czyli kalorie dopięte, albo nie robię nic i odpuszczam liczenie i trening.
I tutaj pytanie - czy trening bez ściśle dopiętej diety na zasadzie wykorzystania nawyków zdrowego żywienie ma sens? Chodzi mi o to czy jest sens męczyć się z tym, czy może lepiej poszukać innej pasji, innego sportu, który nie jest tak restrykcyjny. Trening siłowy też ostatnio nie sprawia mi radości, jest karą i czymś co muszę odbębnić - trening zajmuję mi czasem nawet 2,5h bo po prostu nie chce mi się ćwiczyć i robię długie przerwy pomiędzy seriami.
Moje myśli to w 90% trening, dieta, trening, dieta - wszystko inne odchodzi na inny plan. Po zjedzeniu śniadania myślę o tym co zjem na obiad, po zjedzeniu obiadu myślę o tym co zjem na kolacje - i tak to się kręci w kółko - mam tego dość.
Zaznaczę, że nie jestem osobą, która bez diety czy treningu źle wygląda, jestem raczej aktywny w różny sposób - kiedyś miałem epizod na siłowni i liczenia kalorii i wyrobiłem nawyki w ten sposób, że potrafię bez liczenia utrzymać swoją wagę przez cały rok.
Co myślicie o mojej sytuacji - czy luzując treningi i po prostu wywalając aplikację do liczenia kalorii mogę progresować siłowo i sylwetkowo? Doszedłem do wniosku, że byłem dużo szczęśliwszy z życia, gdy moje myśli nie zaprzątała dieta i trening.
Dziękuje za przeczytanie, pozdrawiam.
I tutaj zacząłem zadawać sobie pytanie - ile w ten sposób mogę pociągnąć? - miesiąc? rok? nie mam zamiaru do końca życia liczyć kalorii - odbiera mi to radość z życia. Boję się jadać coś czego sam sobie nie przygotowałem bo nie mogę sprawdzić ile posiłek ma kalorii, boję się wychodzić ze znajomymi bo czasem zjem za dużo lub za mało. Chcę z tego wyjść - lecz tutaj jest moja psychika, albo działam na 100% czyli kalorie dopięte, albo nie robię nic i odpuszczam liczenie i trening.
I tutaj pytanie - czy trening bez ściśle dopiętej diety na zasadzie wykorzystania nawyków zdrowego żywienie ma sens? Chodzi mi o to czy jest sens męczyć się z tym, czy może lepiej poszukać innej pasji, innego sportu, który nie jest tak restrykcyjny. Trening siłowy też ostatnio nie sprawia mi radości, jest karą i czymś co muszę odbębnić - trening zajmuję mi czasem nawet 2,5h bo po prostu nie chce mi się ćwiczyć i robię długie przerwy pomiędzy seriami.
Moje myśli to w 90% trening, dieta, trening, dieta - wszystko inne odchodzi na inny plan. Po zjedzeniu śniadania myślę o tym co zjem na obiad, po zjedzeniu obiadu myślę o tym co zjem na kolacje - i tak to się kręci w kółko - mam tego dość.
Zaznaczę, że nie jestem osobą, która bez diety czy treningu źle wygląda, jestem raczej aktywny w różny sposób - kiedyś miałem epizod na siłowni i liczenia kalorii i wyrobiłem nawyki w ten sposób, że potrafię bez liczenia utrzymać swoją wagę przez cały rok.
Co myślicie o mojej sytuacji - czy luzując treningi i po prostu wywalając aplikację do liczenia kalorii mogę progresować siłowo i sylwetkowo? Doszedłem do wniosku, że byłem dużo szczęśliwszy z życia, gdy moje myśli nie zaprzątała dieta i trening.
Dziękuje za przeczytanie, pozdrawiam.

Krzysztof Piekarz