Niby prosta sprawa, taki trening...idzie człek na siłkę, jednego dnia robi siady, wyciskanie leżąc, wiosłowanie i bicka, potem cardio i do domu. Drugiego dnia martwy ciąg, wyciskanie stojąc, coś na tyłek, jakiś drążek czy poręcze, cardio i do domu. Potem robi to co na treningu pierwszym, potem to, co na drugim itd...a za rok powiedzmy kończy się progres, ale trenujący juz kumaty, bo poczytał, obył się itd...a ile pytań i wątpliwości
