Witam!
Dziś jest czwartek, czyli czwarty dzień mojego treningu - AA II. Z tego powodu chciałbym podzielić się spostrzeżeniami.
Pierwszy dzień - ciekawe jak to działa :]. Szczerze mówiąc to patrząc na harmonogram program nie wydaje się trudny, jednak gdy zaczynam skakać to już tak wesoło nie jest. Jednak to początkowe wrażenie jest dośćzłudne, bowiem według mnie ćwierćskok - pierwsze ćwiczenie - jest najtrudniejszy i bardzo, bardzo męczy.
Drugi dzień - wielkie zakwasy! Uda, a szczególnie łydki mam tak wyczerpane, że nawet po 5 godzinach grania na dużym poziomie w kosza czy w piłkę nożną tak źle nie było... Jednak ćwiczę dalej...
Trzeci dzień - zakwasy te same, ale chyba sie przyzwyczajam. Czasem myślę, że to jest monotonne, ale gdy wyobraźnia się włącza (jak będziesz skakać, jak będziesz biegać) robię swoje dalej.
Czwarty dzień - rano znowu zakwasy, ale w odróżnieniu od poprzednich dni potem przechodzi. Około godziny 17 zaczynam czuć "głód" skakania - chyba się uzależniam! Naprawdę spodobało mi się skakanie, myślę, że pociągne dalej. Około godziny 20 wychodzę na dwór na kosza, bo wreszcie jest niezła pogoda u nas w Poznaniu. Gram i czuję się lepszy! Mam nadzieję, że to nie jest tylko wrażenie, a nawet jeśli nie dało mi wyskoku, to polepszyło mi
wytrzymałość! Skacze mi się lepiej, wygodniej, nie męczę się. A tak poza tym to będę się upierać, że polepszyłem wyskok gdzieś o 2, może 3 centymetry.
Co się dzieje dalej? Przychodzę do domu, jestem baaardzo głodny. Jem kolacyjkę, wstaję z miejsca i chce wziąćduży oddech. Robię więc to, ale czuję wielki ból w plecach, aż taki, że przez chwilę myślę, że nie mogę oddychać! Teraz jest troszkę lepiej (minęło 20 minut), trochę się z tym oswoiłem, ale nadal mnie bolą... A oddychanie nie jest normalne... Mam wrażenie, że trening (mowa o programie) jest dobry, ale tylko sam. Nie radzę go połączać z czymś innym. Autorzy napisali - rób program i graj 3x w tygodniu grać w ten sport, który uprawiasz. Mi się zdaje, że to za dużo, może dlatego tyle osób wysiada... Myślę tak dlatego, bowiem nigdy nie miałem takiego bólu w plecach, a to byłby dziwny zbieg okoliczności...
Poza tym chce powiedzieć, że przed i po każdym treningu smaruję kolana maścią "Arcalen", podobną do "BenGaya" tyle, że śmierdzi troszkę mniej...
Polecam wykonywanie treningu w miarę swojego własnego czasu, mniej więcej tak jak u mnie:
godzina 14 - obiad (może być wielki)
godzina 14-17 - zakaz spożywania pokarmów, jedynie woda mineralna niegazowana
godzina 17 - początek treningu
godzina 17.45 - koniec treningu
godzina 19 lub 20 - biegi, marszobiegi
Po dzisiejszych doświadczeniach z plecami raczej nie mam zamiaru kończyć programu! Mam trzy opcje - jeśli nie przestaną boleć do poniedziałku to na pewno kończę (a raczej przestaną), jeśli nie będą boleć już jutro rano to kontunuuje normalnie program, jeśli bedą boleć w sobotę, a w poniedziałek już nie to rozpoczynam wszystko od nowa - i program, i biegi, i gram w kosza 3x w tygodniu (teraz robiłbym tak, ale ciągle padał deszcz, a boisko mamy takie jak nawierzchnia ziemna do tenisa...)
Afro
Pozdro!