Wsadzę kij w mrowisko:
Aikido jest najbardziej nieskuteczną
sztuką samoobrony jaką przyszło mi ćwiczyć i widzieć.
W ogóle Aikido nie powstało jako sztuka walki wręcz. To koncepcyjne, filozoficzne (w nurcie religi Shinto) rozwinięcie Aiki Jutsu - jednego z elementów BUDO, którego uczyli się samurajowie. W ich realiach najważniejsze było przetrwanie na polu walki w przypadku utraty miecza. Kultura Japonii była taka, że nie ruszano się praktycznie bez katany z domu - stąd przydatność systemu stricte nastawionego do walki hand on hand była znikoma.
Aikido świetnie sprawdza się w kontekście obrony przed przeciwnikiem atakującym z użyciem ciężkiego narzędzia: miecza, a we współczesnych realniach: kija bejsbolowego, krzesła itp. Czyli przeciwnika który ma unieruchomione nadgarstki. Aikido świetnie wyrabia wyczucie dystansu i timingu - uczy skracania dystansu w odpowiedzi na atak z ciężkim narzędziem.
Aikido uczone tak jak w 90% szkół w Polsce jest raczej sportem rekraacyjnym z ELEMENTAMI samoobrony.
Zresztą i w Japonii nie jest lepiej. W Hombu Dojo - jest masówka nastawiona na zachodniego turystę. Trochę dogłębniej można poćwiczyć Aikido u mistrza Inaby Minoru w Shiseikanie - więcej jest pracy z centrum i elementów wewnętrznych.
Nadal jednak jest to Aikido - czyli system nie przystosowany do walki wręcz.
Można natomiast Aikido UREALNIC - czyli wyjąć z systemu te mniej fikuśne dźwignie. Ograniczyć ich stosowanie do sytuacji chwytania i zwarcia - wywalając kompletnie nierealistyczne oczekiwania co do przechwycenia nadgarstków napastnika uderzającego pięściami.
Niektóre dźwignie są bardzo proste i mocne - zresztą na tyle uniwersalne, że ich realizacje powtarzają się i w samoobronnym judo i w Chin Na w wewnętrznych stylach kung fu.
Zmieniony przez - Marcin Małecki instr. Tai Combat w dniu 2018-01-06 14:44:57
Zmieniony przez - Marcin Małecki instr. Tai Combat w dniu 2018-01-06 14:47:19