Witajcie
Długo mnie tu nie było. Piszę tego posta już drugi raz, ponieważ pierwszy poszedł w siną dal wraz z chwilowym odłączeniem prądu. Uważam to za plus, bo dzięki temu oszczędzę niepotrzebnych emocji, choć i napisanie tamtego postu było trochę niczym terapia

.
To tak. Jest mnie trochę więcej niż było. Ważyłam się 2 dni temu i zobaczyłam 85,5kg. Tak dużo nigdy nie było.
Wiąże się to z: obrzydzeniem do własnego ciała, szybką męczliwością, zmniejszoną wydolnością krążeniową, sporadycznym bólem kolan, złym stanem skóry, nie pomoże to w uregulowaniu hormonów, brakiem chęci do czegokolwiek - szczególnie kontaktów z ludźmi, ciągłym zmęczeniem i problemami w znalezieniu ubrań. Do tego dochodzi słaba odporność i ciągłe infekcje gardła.
Ostatni miesiąc to była ciągła walka z czasem. Ciągle coś się działo. Żyłam szybko i jadłam często niestety byle co. W tym momencie remont się kończy, przeprowadzka już za rogiem, praca już ustabilizowana i chyba już czas zająć się przede wszystkim sobą.
Wiem, że mój problem leży głównie w głowie, która wydaje się obawiać zmian mimo ich pewnej skuteczności i pewnych pozytywnych efektach. Być może wynika to z przeszłości kiedy po super efektach, super stabilizacji następował jakiś załom, wracałam do kompulsów i w ciągu 2-4 tygodni przybierałam ponad 10-15kg.
Wiem też, że bez kontroli kaloryczności nie będzie żadnych efektów, bo chochlik stwierdzi, że: 1. mało jadłam cały dzień 2. dużo zrobiłam przez cały dzień 3. w końcu jestem ciągle głodna 4. kłapanie paszczą też się liczy - co się skończy wielką ilością jedzenia na kolację.
Kaloryczność chciałabym utrzymać na poziomie 2000-2200 kcal, 30% tłuszczu, 15%
białka i reszta węgle. Aktualnie jestem na nowych lekach na alargię, więc produkty mleczne wróciły częściowo do łask.
Pora zacząć dbać o siebie. Skończyć hibernację, byle dożyć do do końca remontu/studiów/pracy/terminów (i każdy powód jest dobry).
Co już zrobiłam DLA SIEBIE:
-> zapisałam się na kurs tańca brzucha (1 zajęcia już za mną) i kurs tańca towarzyskiego, więc porcja pozytywnego tańca na najbliższe 2 miesiące zachowana pod groźbą utraty kaucji
-> zakupiłam sobie zestaw kosmetyków do ciała, twarzy i włosów dla skóry bardzo suchej
-> Kupiłam sobie 2 opakowania mieszanek do chleba razowego z przepięknym składem, żeby było łatwiej zachować regularność i jakość posiłków w dni poza domem.
Zauważyłam, że jak sie już rozpędzę to zmiany lecą. Chciałabym, aby pierwsze dwa tygodnie miały dużo zajęć. Żebym złapała rytm. Jadłospis będzie ustalony z góry i pudełeczka przygotowane. Dodatkowo chciałabym wprowadzić poranną gimnastykę 10-20 minutową dla kręgosłupa. Na początke pochodzę sobie na zajęcia zorganizowane różnej maści, żeby podreperować wydolność i przyzwyczaić ciało do ruchu. Końcowo chciałabym chodzić regularnie na zajęcia kettlebell w crossfit box, bo strasznie mi się podobały, ale w moim aktualnym stanie zahaczałoby to o ogromną nieodpowiedzialność.
Jak widziałabym ten tydzień:
PON - gimnastyka, taniec brzucha
WT - ABT
ŚR - Fitball
CZW - Body Shape
PT - ABT
SB - Gimnastyka, Wolne
ND - Gimnastyka, Taniec towarzyski
Dużo. Mam nadzieję, że min. 90% uda się zrealizować. Tańce będą na pewno.
Lecę potańczyć i zaliczyć marsz po Ikei
