Od jakiegoś czasu choruję na anoreksję. Jestem 21 letnią kobietą, mój wzrost to około 172-3 cm, waga obecnie waha się między 43, a 44kg, co daje bmi ok.14. Bardzo chcę wrócić do zdrowia i do terapii, a więc muszę przybrać na wadzę.
W połowie maja wyszłam ze szpitala z wagą 47,8 kg i chciałam spróbować jeść intuicyjnie. Niestety, jadłam tylko około 1000 kcal, przez co moja waga spadała, więc zwiększyłam kaloryczność do 1250. Od tego czasu moja waga praktycznie stoi, co mnie przeraża. Boję się, że wystarczy, że podwyższę kcal choćby o 150 na tydzień i poleci ona w górę jak szalona. Z drugiej strony w szpitalu miałam taką sytuację, że waga na początku szybko wzrosła (o 2kg na tydzień) a później ten wzrost, przy kaloryczności 2900 był już powolny i stopniowy (0,5 kg na tydzień). Przyznaję, że nie wiem co o tym myśleć, boję się zwiększać bo przeraża mnie myśl, że stoi ona na 1250kcal i nie mam pojęcia dlaczego tak jest, jeśli przecież jest to nawet poniżej mojego PPM..
Druga sprawa, że akceptuję to, że muszę przybrać. Jednak wiem, że mam przybrać nie tylko z tkanki mięśniowej, ale i tłuszczowej, natomiast wszędzie są tylko porady, jak zrobić masę. Chciałam przybrać ale zdrowo, a bardzo się boję, że zaleję się tłuszczem na brzuchu. Wiadomo, że nie będę teraz wcinać samych fast foodów i słodyczy, bo nie tędy droga, tylko zastanawiałam się co mogę spożywać. Mam wrażenie, że mogę jeść tylko chude mięsa, tłuszcze roślinne i złożone węglowodany, bo wszystko inne czyli tłustszy nabiał, słodycze, białe pieczywo (od czasu do czasu podkreślam) na dodatnim bilansie kcal od razu przerodzą mi się w tłuszcz na brzuchu.
Proszę o szczerą odpowiedź na ten temat, chcę odżywiać się zdrowo, jednak nie wiem czy dobrze myślę. Będę wdzięczna za każdą pomoc bo chcę wyjść z tej okropnej choroby.
W połowie maja wyszłam ze szpitala z wagą 47,8 kg i chciałam spróbować jeść intuicyjnie. Niestety, jadłam tylko około 1000 kcal, przez co moja waga spadała, więc zwiększyłam kaloryczność do 1250. Od tego czasu moja waga praktycznie stoi, co mnie przeraża. Boję się, że wystarczy, że podwyższę kcal choćby o 150 na tydzień i poleci ona w górę jak szalona. Z drugiej strony w szpitalu miałam taką sytuację, że waga na początku szybko wzrosła (o 2kg na tydzień) a później ten wzrost, przy kaloryczności 2900 był już powolny i stopniowy (0,5 kg na tydzień). Przyznaję, że nie wiem co o tym myśleć, boję się zwiększać bo przeraża mnie myśl, że stoi ona na 1250kcal i nie mam pojęcia dlaczego tak jest, jeśli przecież jest to nawet poniżej mojego PPM..
Druga sprawa, że akceptuję to, że muszę przybrać. Jednak wiem, że mam przybrać nie tylko z tkanki mięśniowej, ale i tłuszczowej, natomiast wszędzie są tylko porady, jak zrobić masę. Chciałam przybrać ale zdrowo, a bardzo się boję, że zaleję się tłuszczem na brzuchu. Wiadomo, że nie będę teraz wcinać samych fast foodów i słodyczy, bo nie tędy droga, tylko zastanawiałam się co mogę spożywać. Mam wrażenie, że mogę jeść tylko chude mięsa, tłuszcze roślinne i złożone węglowodany, bo wszystko inne czyli tłustszy nabiał, słodycze, białe pieczywo (od czasu do czasu podkreślam) na dodatnim bilansie kcal od razu przerodzą mi się w tłuszcz na brzuchu.
Proszę o szczerą odpowiedź na ten temat, chcę odżywiać się zdrowo, jednak nie wiem czy dobrze myślę. Będę wdzięczna za każdą pomoc bo chcę wyjść z tej okropnej choroby.
Krzysztof Piekarz