Nie napisałam tego na zasadzie jakiejś złośliwości, tylko obawiam się, że w tłuszczach jest pięć razy tyle toksyn, co w węglowodanach, bo tłuszcze są dobrymi rozpuszczalnikami dla wielu najgorszych współczesnych toksyn , np. pochodnych ropy naftowej, które pływają w oceanach i zatruwają ryby. Podobnie jest z pestycydami , ksenoestrogenami, dioksynami, jakimiś pochodnymi leków, które dostają hodowlane zwierzęta...
W węglowodanach też na pewno mogą być jakieś toksyny czy różne alergeny, to fakt, ale tłuszcze w moim odczuciu są bardziej niebezpieczne. Na pewno bym się nie zdecydowała bez naprawdę poważnego powodu na dłuższe stosowanie diety tłuszczowej, szczególnie z dużą ilością tłuszczy zwierzęcych i tłustych ryb.
Dla kobiet toksyny rozpuszczalne w tłuszczach są pod pewnym względem gorsze, niż dla mężczyzn, bo kumulują się w ich własnej tkance tłuszczowej i później mogą się z niej uwalniać podczas ciąży czy przenikać do pokarmu podczas karmienia niemowlęcia, co dla rozwoju takiego maleństwa jest groźne.
Był kilka mcy temu artykuł o badaniu, z którego wynikało, że dzieci kobiet jadających w ciąży dużo ryb, miały więcej problemów metabolicznych

. Z jednej strony ryby to omega3, z drugiej - toksyny zawarte w ich tłuszczu...

.