Sytuacja wygląda tak że w ostatnim czasie zaniedbałam odżywianie, na mój talerz wpadało wszyskto a słowo jak "makro" nie istniało. Brzmi strasznie, jednak nie objadałam się a wręcz przeciwnie raczej jadłam mniej niż powinnam. Teraz chciałabym znowu wrócić na właściwe tory = zdrowe odżywianie. I teraz zastanawiam się które rozwiązanie będzie lepsze :
1. wyliczyć swoje podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne, rozdzielić na makro i od razu zacząć z "grubej rury"
Czy jednak:
2. wyliczyć swoje podstawowe zapotrzebowanie, rozdzielić na makro i zacząć z niższego pułapu np. 1600 kcal i stopniowo zwiększać kalorie aż do osiągnięcia podstawowego zapotrzebowania
Nie chciałabym się "zalać" i żeby moja waga nie skoczyła drastycznie do góry a boję się że tak się stanie przy tej pierwszej opcji.
1. wyliczyć swoje podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne, rozdzielić na makro i od razu zacząć z "grubej rury"
Czy jednak:
2. wyliczyć swoje podstawowe zapotrzebowanie, rozdzielić na makro i zacząć z niższego pułapu np. 1600 kcal i stopniowo zwiększać kalorie aż do osiągnięcia podstawowego zapotrzebowania
Nie chciałabym się "zalać" i żeby moja waga nie skoczyła drastycznie do góry a boję się że tak się stanie przy tej pierwszej opcji.
Krzysztof Piekarz