hmm, IMO pocenie (np. w saunie) nie ma zbyt wiele wspolnego z tluszczem i jego utrata.
:-]
Wysoka temp. rozszerza naczynia krwionosne, mysle ze inne tkanki tez (a przynajmniej skore), hamowana jest termogeneza, uruchomiane mechanizmy chlodzenia. By je dodatkowo wspomoc ograniczna jest aktywnosc org. efektem czego np.
rozluznienie miesni (mniej do schladzania). Lepsze ukrwienie pozwala na lepsze usuwanie toksyn. Trzeba by jeszcze tutaj wplesc kwestie szybszej regeneracji, ale jakos nie mam teraz pomyslu. I jeszcze podwyzszony wydatek energetyczny po wyjsciu z sauny.
Jakos w zadnym wypadku nie bardzo moge sobie wyobrazic i logicznie uzasadnic "wyrywania komorek T". Dlaczego akurat te komorki, a nie np. miesniowe, skory, itp? I dlaczego "wyrywane"? Czyzby woda luzno opywala ja z duza szybkoscia? Hmm. Co ma T wspolnego z poceniem - przeciez jest magazynem energii? Nie widze najmniejszego powodu dla tego, by T znajdowal sie w pocie w istotnych ilosciach. Takie podjescie to chyba efekt potocznego skojarzenia z zachowaniem np. masla na patelni. A to zupelnie inna bajka

]] Pocenie: wydalana jest woda (chlodzi org.) + sole mineralne + toksyny.
Ew. poczatkowy "tlusty pot" moze miec zwiazek z zewn. warstwa loju zalegajacego na kazdej skorze. :-]
A ew. wplyw na utrate tkanki T?: sam proces chlodzenia rowniez wymaga energii + efekt podwyzszonego zuzycia energii po wyjsciu z sauny. Cellulit? Dzialanie zimno-cieplo zwieksza sprezystosc/jedrnosc skory, przez co faldki sa mniej widoczne, co nie znaczy ze T zniknal.
To moje 3 grosze
Ale moze Jogger ma jakies inne inf...
pozdr,
mbik