Dwa treningi wypadły, jeden z przyczyn niezależnych, drugi częściowo z mojej winy. Dzisiaj miał być powrót, ale nie wyszło, pomimo założenia, że zaczynam z niższego pułapu.
Trening XIV
B1 14 + 14 + 14 + 14 + 14 + 12
A4 11 + 11 + 11 + 11 + 11 + 11
A2 11 + 11 + 11 + 11 + 11 + 11
C1 13 + 13 + 13 + 13 + 11 + 9
E1 10 + 10 + 10 + 10 + 10 + 10
Założenie było dobre, bo i tak było ciężko po ponad półtora tygodnia przerwy, ale trening był na tyle zniechęcający psychicznie, że w połączeniu z tym, że musiałem zrobić dwie dłuższe przerwy (o tym za chwilę) skończyłem w sumie w połowie. Martwi mnie to o tyle, że to któryś taki nieprzyjemny trening, ale chyba doszedłem do tego czemu tak czasem wychodzi. Jak spojrzę na swoje treningi i postępy, których dokonywałem to - poza tym, że trenuję 2x w tygodniu - wydaje mi się, że zabrałem się za to jakbym chciał zostać jakimś kulturystą, ruszyłem z kopyta i jedziemy, na każdym treningu coraz dalej i każdy trening prawie na 100%. W efekcie zaszedłem na tyle daleko, że już w połowie pierwszego ćwiczenia (czyli już po prawie 50 powtórzeniach) zaczynam być zmęczony, to zmęczenie narasta i ew. pod koniec maleje, ale generalnie przez cały trening jest obecne. I jakkolwiek na początku to nie przeszkadzało i było fajnie, bo treningi i serie były krótkie tak teraz jest to dość nieprzyjemne, że przez cały, obecnie dość długi trening jestem zmęczony, zadyszany itp. A przecież nie takie mam priorytety (które zresztą nie do końca dobrze sobie określiłem na początku), bo doszedłem do wniosku, że przede wszystkim te treningi mają mi sprawiać pewną przyjemność, a dopiero w drugiej kolejności fajnie by było nabrać masy, być silniejszym, sprawniejszym czy lepiej wyglądać. A więc nie ma się co dziwić, że skoro pierwszy punkt jest niespełniony to przerywam trening, bo dalszymi już nie jestem w stanie się na tyle zmotywować jeżeli trening jest do dupy - nawet jeżeli tylko psychicznie. Tyle mojego wywodu, wiem, gaduła ze mnie.
Na następnym treningu zaczynam poziom III i postaram się bardziej wrzucić na luz i nie lecieć tak do przodu, bo widać, że mi nie służy jak dolecę za daleko. Trzymajcie kciuki żeby się udało, bo jeszcze nie wiem jak to zrobię, albo będę musiał dość szybko przejść na poziom IV albo specjalnie robić wolniejsze postępy, co chyba też nie bardzo ma sens.
Dwa pytania:
1. Jakiś pomysł czemu w C1 pracuje mi brzuch? Zauważyłem to jakoś 2-3 treningi temu, wiem, że pewnie dlatego, że coś źle robię tylko pytanie co.
2. Jak ktoś je to nie czytać

Dzisiaj musiałem zrobić dwie dłuższe przerwy (~10 minut każda), bo mnie przyparło i musiałem lecieć do domu do łazienki na posiedzenie, że tak powiem. Już od kilku treningów tak się dzieje, zawsze jakoś między C1, a G (a zwykle po F), pomimo tego, że
przed treningiem staram się o tym pamiętać żeby wyeliminować ryzyko zawczasu ;) Ale dzisiaj pierwszy raz zdarzyło się to dwa razy - po C1 i po jednej nodze w E1, czyli w sumie po chwili. Nie mam pojęcia skąd mój organizm to bierze, ale jakiś pomysł z czego to może wynikać i jak to wyeliminować? Dodam, że na śniadanie zjadłem tylko kanapkę, około 9:10, a trening zacząłem o 12:30 po uprzednim "załatwieniu sprawy" - przynajmniej tak mi się wydawało.
Zmieniony przez - DamianSc w dniu 2015-06-07 14:04:06