Wyzdrowiałam
i to tyle z pozytywów...muszę się uporać ze sobą, bo o ile akceptuję to co na zewnątrz, to to co w środku już nie bardzo
, ćwiczę dalej, bo na ciałku nadal mi zależy, ale wypiski będą zdecydowanie nieregularne, a miska nieliczona. Mam nadzieję, że to tylko "depresja zimowa" albo szalejące hormony i szybko mi przejdzie 
i to tyle z pozytywów...muszę się uporać ze sobą, bo o ile akceptuję to co na zewnątrz, to to co w środku już nie bardzo
, ćwiczę dalej, bo na ciałku nadal mi zależy, ale wypiski będą zdecydowanie nieregularne, a miska nieliczona. Mam nadzieję, że to tylko "depresja zimowa" albo szalejące hormony i szybko mi przejdzie 


3maj się sister
, ech laski , a co dalej będzie w zyciu