Jak wyżej. Dotychczas cwiczylem przed pójściem spać. Ostatnio zrobiłem w weekend trening o 10 rano, potem strzeliłem sobie domowa potreningowke - kartofle z piersią.. Kompletnie inna sprawa. Zwykle jestem zrypany wieczorem już niesamowicie.
Mój cykl dobowy wygląda pon-pt tak - pobudka 5:30 przygotowanie do wyjścia, upichcenie żarcia na dzień i wyjazd. Powrót do domu 18-19 chwila z dzieciakami i o 22 ewentualny trening, w łóżku między 23:30 a 00:30. W weekendy i wolne trochę lepiej 7-24 jestem na nogach.
Zastanawiam się, czy trening z rana po przebudzeniu (z lajtowym śniadaniem przed i konkretnym po treningu) ma sens? Czytam i wynika z tego, że też nie, bo kortyzol negatywnie na trening wpływa.
Co sądzicie? Zmieniać schemat na rano?
Mój cykl dobowy wygląda pon-pt tak - pobudka 5:30 przygotowanie do wyjścia, upichcenie żarcia na dzień i wyjazd. Powrót do domu 18-19 chwila z dzieciakami i o 22 ewentualny trening, w łóżku między 23:30 a 00:30. W weekendy i wolne trochę lepiej 7-24 jestem na nogach.
Zastanawiam się, czy trening z rana po przebudzeniu (z lajtowym śniadaniem przed i konkretnym po treningu) ma sens? Czytam i wynika z tego, że też nie, bo kortyzol negatywnie na trening wpływa.
Co sądzicie? Zmieniać schemat na rano?
blat i ogień 
Krzysztof Piekarz
