Szacuny
0
Napisanych postów
158
Na forum
23 lat
Przeczytanych tematów
3742
Tak... Moja pierwsza walka na ulicy... Szedłem sobie spokojnie i nie wiedząc kiedy i jak, znalazłem się na glebie a kolesie mnie butowali (nawet nie chcieli kasy ani o nic nie pytali), jak się znudzili to sobie poszli a ja wstałem i poszedłem do domu (amatorzy ). Druga walka wyglądała podobnie... gralismy sobie w kosza i jak juz o***al*śmy kolesi to tamci zawołali kilku leszczy i bez pytania zaczęli nas lutować jak skończyli to poszliśmy do domu (kompletna amatorka ). Trzecia walka była zabawniejsza, idę ulicą i słyszę z tyłu " Co się gapisz?"(?!?), "*******laj ch*ju" odpowiedziałem i po butowaniu wstałem otrzepałem się i poszedłem do domu (amatorzy wokół mnie)... A taką pierwszą walkę walkę stoczyłem w jakiejś wczesnej podstawówce w obronie honoru mojej klasy... Fajna "ustawka" była... To co teraz kibole robią to amatorka
Szacuny
5
Napisanych postów
681
Na forum
22 lat
Przeczytanych tematów
2781
Nie raz była ikazja nie raz w******l sie dostało, nie raz kumple pomogli, nieraz i komuś dałem rade, ale jeszcze ani razu nic ostrego. Tylko lekkie walki.
Nie sztuką jest bić sztuką jest się bronić nierobiąc napastnikowi krzywdy.
Nie sztuką jest bić sztuką jest się bronić nierobiąc napastnikowi krzywdy.
Szacuny
5
Napisanych postów
681
Na forum
22 lat
Przeczytanych tematów
2781
np. jedna z najbardziej udanych stoje sobie na rynku i idzie trzech gości widać troszke potpitych.Coś bluzgają i patrzą się na mnie krzywo.Jeden z okrzykiem zobaczcie zaraz mu do***ie szedł w moją stronę aż mnie zamurowało potęrzny dobrze zbudowany widać że i dużo starszy odemnie.
Stałem tak aż do pierwszego strzała w tważ, po którym odrazu padłdem.
Niemniałem żadnych szans nawet jakbym mu dał rade zanim stało jeszcze dwuch.Lerząc poczułem but na plecach odziwo nie kopną mnie a popchną nim na plecy. Kazał wstać widać jakiś honorowy (lerzących może nie bije).
Nie wstałem dopuki nie zobaczyłem że po drugiej stronie ulicy stoji 3mnoich znajomych nie bliskich ale pomyślałem ze jak zobaczą to to mi pomogą więc odrazu po podniesieniu się zaczołem działać.Kopnołem go w kolano zrywającym lokingiem i uderzyłem go sierpem w twarz pomogło jego koledzy narobili krzyku a moi zobaczyli akcje i szybko zaragowali.No nie tak szybko jakbym chciał bo zdąrzyłem jurz troche dostać ale jakoś się pozbierałem.
Z każdej sytuacji jest wyjście!!!
Nie sztuką jest bić sztuką jest się bronić nierobiąc napastnikowi krzywdy.
Nie sztuką jest bić sztuką jest się bronić nierobiąc napastnikowi krzywdy.
Szacuny
0
Napisanych postów
496
Na forum
22 lat
Przeczytanych tematów
4333
Czy to zdjęcie powyżej, to fotka właśnie z tej opisanej walki?
A Ty jesteś ten mały, puchaty, czy może ten młody twardziel z pampersem w niebieskim podkoszulku?
A tak w ogóle to spoko opowiastka. Bardzo ciekawie taktycznie to rozegrałeś Jeśli miałeś więcej takich ciężkich przejść to dawaj kolejne
Szacuny
122
Napisanych postów
34575
Na forum
24 lat
Przeczytanych tematów
195972
Kendoka, SOG!
Ja osobiście miałem szczęście nie zostać napadnięty jeszcze
____________________________________________
Żenujący i żałosny OloKK, burak od "Tradycyjnych"...
"Należy być silnym jak lew, a zarazem szlachetnym jak kwiat. Poprzez trening można dotrzeć do bram niebios."- Sosai Masutatsu Oyama
"...W regulaminie SFD jest napisane, że kto jedzie na moderatorów ten ma prze**BANe..."
OLIMP ENG-PL TRANSLATOR:
2 capsules 3 times daily = 4 kapsułki 3-4 razy dziennie
Szacuny
32
Napisanych postów
3576
Na forum
24 lat
Przeczytanych tematów
23555
ja sie nie bede rozpisywał ale raz na sylwestra byłem na takim zadupiu u koleżanki i jakowyś autochton chciał mnie bić, problem w tym że było to na dworze i przy ujemnej temperaturze a koleś był naprany w trzy dupy. NAwet nie zacząl porządnie iść w moim kierunku.Wywalił sie na lodzie twarzą do spodu podobno złamał sobie nos i musiał mieć drutowaną szczęk Opatrzność sprzyja czasami
Szacuny
14
Napisanych postów
2914
Wiek
44 lat
Na forum
24 lat
Przeczytanych tematów
39362
hehe, dobre Kendoka
tak na poważnie (na trzeźwo ) to raz walczyłem, napadli mnie z kumplami jak wracaliśmy z treningu- udało mi się znokałtować koleszke conajmniej 15 kilo cięższego, najpierw się przestraszyłem jak zobaczyłem że się nie rusza, ale później byłem z siebie dumny Kiedyś (jak jeszcze w aikido się bawiłem) byłem podpity i też mnie zaczepili, zebrałem jednego takiego strzała że mi się przez dwa dni ząb ruszał, ale drugiemu udało mi się oddać (miał okularki- fajnie poleciały ), po tym fakcie stwierdziłem, że aikodo nie jest dla mnie.
A w podstawówce (byłem piajny ) wyszedłem z jakimś wielkim typem na solo dostałem dwa strzały i tak jak Kendoka wstałem z ziemi i poszedłem do domu .
Szacuny
14
Napisanych postów
2914
Wiek
44 lat
Na forum
24 lat
Przeczytanych tematów
39362
a i jeszcze kiedyś zaczepiło mnie 4 gości w wagonie metra (byłem pijany ), jeden chciał mnie kopnąć, ale nie trafił póżniej chciał mnie uderzyć to zblokowałem jeden podszedł do mnie i walnął mnie z bani tak że ja nic nie poczułem a on sobie nos rozwalił , nic mi się wtedy nie stało, nie chcaiłem wogle żadnego z nich uderzyć bo 4 na 1 to nie ciekawie i się opłaciło wyszli na następnej stacji, ten z rozwaloną kichawą jeszcze się coś odgrażał