Zwykle kończę trening o godz. 22.15, zaraz po nim zjadam banana. W domu jestem po godz. 22.45 i łykam 6 kapsułek glutaminy popijajac carbo. Po jakichś 20 minutach staram sie zjeść posiłek potreningowy i tu zaczynają się schody. O tej porze nie bardzo mam ochotę na kurczaka z ryżem i warzywami, dlatego staram się "wrzucic w siebie" płatki musli z mlekiem albo zmieszany ser np. z tuńczykiem i chleb ryżowy z jakąś wędliną + 3 tabletki Dolovit. Około godz. 24.00-24.30 myślę o tym, żeby położyć się spać ale wiem, że na noc przydałoby się jakieś białko. Mieszam więc wheya z wodą, popijam tym 2 kapsułki HMB i z wybulonym brzuchem ciągnę się pod prysznic albo do wanny, gdzie z reguły zasypiam. PYTANIE: CO MYŚLICIE O MOJEJ POTRENINGOWEJ DIETCE, MOŻE TO BIAŁKO ZASTĄPIĆ JAKIMIŚ AMIONOKWASAMI ? BĘDĘ WDZIĘCZNY ZA WSZELKIE OPINIE.
pozdrawiam
Paweł
pozdrawiam
Paweł
Krzysztof Piekarz
_