I nadszedł dzień sądu

. Tak jak Karol zapowiedział było ostro. Rano po przyjęciu białka i l-carnitiny ruszyłam na spinning. Godzinka jazdy w zakresie tętna 75-85% max. Poszło ale to dopiero pierwsza faza

. Później przyszła kolej na nudną acz skuteczną bieżnię przy tętnie ok 124. W trakcie kardio zafundowałam sobie odrobinę rozrywki czyli pierwszy odcinek serialu CARNIVALE. Film jest niezły i pozwala zapomnieć o wszech zalewającym pocie

. Po godzinie bieżni dawka BCAA i jak nówka sztuka ruszyłam na siłownię pomachać sobą i ciężarkami

. Jedno co mogę powiedzieć to było żwawo. Zgadnijcie jaką ilość powtórzeń zawsze sugeruje Karol. Tak oczywiście OCZKO "21". I tak
wykroki chodzone mieszane z unoszeniem nóg w zwisie, grzybki i jeszcze inne eksperymenty na moim ciele

i trzecia godzina powoli odchodziła z dużym zapamiętaniem. Karol wykonałam cały założony plan - naprawdę było co robić.
Niestety doszłam do wagi z której ciężko wyrwać korzonki. Muszę troszeczkę się przydusić aby ruszyć z miejsca. Karol zmienił mi dawki suplementów, jedną pozycję zmniejszył a drugą zwielokrotnił. No i oczywiście najważniejsze to trzymać dietę. Ogólnie rzecz biorąc jeść nic

. Każdą porcję białka traktuję już jako posiłek. Jutro z tej okazji coś upichcę tak aby nie zawierało węgli, tłuszczy - niczego
Miłego wieczoru i do jutra