Pierwsza kąpiel w lodowatej wodzie już za mną. przez pare minut stopniowo się zanurzałem dochodząc do ośrodka temperaturowego za karkiem, bardzo szybko nastapiło schłodzenie i zaczalem mieć drgawki z zimna. Na poczatku mialem wrazenie ze zimno mnie paraliżuje i przeszedl mi przez głowe huragan mysli ale poradziłem sobie z tym ściągajac z głowy ograniczenia. "W imie efektów!" sobie pomyslałem Czemu to miało słuzyć? Efekty tych kapieli to : przyspieszenie metabolizmu, redukcja tkanki tłuszczowej, wspomaganie partycjonowania kcal(energia z jedzenia jest upychana w mięsniach i watrobie w postaci glikogenu a nie jako materiał zapasowy w tkance tłuszczowej), poprawienie odporności organizmu, poprawienie jakosci snu, szybsza regeneracja miesni i urazów. Slyszeliście o pływaku Michael Phelps? Zjada 12tys kcal, dlatego ze trenuje 4-6h dziennie w wodzie, która odbiera bardzo skutecznie ładunek cieplny organzmu(kcal) wiec spala sie ze wzgledu na wysilek i dodatkowo poprzez uaktywnienie mechanizmów termoregulacji. Przykład przytoczony przez Ferrissa w ksiażce 4HOUR BODY(ktore mam na sprzedaż) opowiada o gosciu ktory zrzucił kilkanascie kilo w ciągu kilku tygodni dzieki kąpielom w zimnej wodzie, piciu lodowatego płynu po przebudzeniu, spacerom w koszulce, rekawiczkach, nausznikach w czasie zimy Inny przyklad to osoby wybierajace sie na zdobywanie szczytów, mimo ze ich wysilki nie zawsze sa bardzo intensywne(wchodzenie pod gore) to przy kazdej wyprawie chudli ok 10kg i to nie przez sam wysilek tylko zimowe warunki panujace w gorach i niska temperature(jak napisalem wyzej odbieranie z organizmu pewnego ładunku cieplnego, to jakby nam zabierało kcal) Ciekawe prawda?


Krzysztof Piekarz
