RemyLogan, nie byłem i nie jestem sceptycznie nastawiony do suplementów d. Kiedyś stosowałem argininę i teraz przygotowując się do egzaminu z fizjologii przeczytałem o tym że arginina zwiększa ilość HGH ("Fizjologia człowieka w zarysie" pod red. W. Traczyk, wyd VIII - uaktualnione, Warszawa PZWL , str 223)
Postanowiłem to sprawdzić:
znalazłem klika badań klinicznych z argininą i niestety bezsens stosowania argininy, potwierdza artykuł pana Kopczyńskiego.
Komentarz Jakuba M, jest tragicznie infantylny. Już na wstępie pisze ze URPLiPB nie rejestruje suplementów diety. Pierwsze kłamstwo (jedno z wielu w komentarzu)to przykład preparatów z miłorzębem. Autor pisze, o jakichś trudnościach z zarejestrowaniem wyższych dawek niż 25 mg. Wystarczy wejść do apteki i pierwszy z brzegu suplement GinkgoFlav (OLIMP) zawiera 80 mg. Autor komentarza chyba też dawno nie był klientem apteki, zobaczyłby ile wynalazków o nieprawdopodobnych właściwościach ;p można zakupić.
Poza tym jego wypowiedź, to pseudonaukowe dukanie, typowe populistyczne gadanie, szczególnie przyjazne dla osób które wtranżalają argininę i są święcie przekonani że to ekstra suplement. Osoby takie zamiast krytycznie (co nie oznacza negatywnie)spojrzeć zażywane
suplementy i zweryfikować, które są ok, a które bezwartościowe) wolą ufać producentom tych preparatów. UPORCZYWE TRWANIE PRZY SWOIM ZDANIU. Zamiast badań naukowych (które w przeciwieństwie do ulotek i wypowiedzi Jakuba M. nie są podyktowane chęcią promocji argininy i innych bezwartościowych produktów, za którymi stoi chęć zysku)autor komentarza posługuje się mydleniem oczu.
Potrzeba jest większej ilości krytycznych prac i artykułów dotyczących suplementów. Kupowanie odżywek na zasadzie "pan w sklepie mi powiedział, przeczytałem w necie wypowiedzi zadowolonych... piszą w ulotce że działa" jest niepoważne.
Teksty o URPLiPB i komisji Europejskiej, że tworza jakieś trudności w rejestrowaniu wynalazków jest mega śmieszne. Tego typu wypowiedzi dezawuują kompletnie pana jakuba M i jego wiarygodność w stosunku do artykułu pana Kopczynskiego jest żadna!
Sprawdzajcie co bierzecie. Opowieści o cudownych preparatach mnożą ludzie którzy chcą po prostu zarobić. Gdyby choć w 10% te wynalazki miały deklarowane przez producentów działanie, byłyby obecne w szpitalach i klinikach.