Witam wszystkich!.
Od jakiegoś czasu ćwiczę w domowych warunkach. na trening nie narzekam, mam dość dobre efekty (po 4 tyg).
Wiadomo że bez ławeczki i operowaniu sztangą łamaną ciężko robić coś na klatkę w domu. Od tygodnia do wyciskania sztangielek i rozpiętek odryłem nowe ćwiczenie. Jak na mnie działa REWELACYJNIE. Żadne ćwiczenie na klatkę na siłowni, w domu, w zasadzie nigdy tak nie działało na moją górną i środkową klatkę!
Nie mogłem go nigdzie znaleźć na necie więć postaram sie je opisać.
Siadamy na krześle (ławce). To ćwiczenie wykonujemy jako ostatnie z tych na klatę (wtedy najbardziej uwydatnia się POMPA). Łapiemy sztangielkę w pionie (ja 18 kg narazie) oburącz i prostujemy ręce minimalnie uginając łokcie w stawach by ich nie nadwyrężać. Teraz od momentu gdy ręce są równolegle do podłoża, dźwigamy je (nie uginając ich) nad głowę. Czyli robimy ruch 90 stopni. Na chwilę zatrzymujemy i wracamy powoli (dwa razy dłużej niż unosiliśmy) do momentu startowego, czyli ręce równolegle do podłoża trzymające oburącz sztangielkę.
Jak dla mnie ćwiczenie ma kapitalny wpływ na klatę. Czuje cały czas środek klaty fenomenalnie. Główny myk to opuszczać ręce ze sztagielką 2 razy wolniej niż dźwigać. Mi to ćwiczenie kojarzy się z podnoszeniem miecza przez Conana. Wiem, że skojarzenie mozę być odebrane różnie, ale po prostu to mi się nasuwa.
To tyle w zasadzie. Czekam na opinie.
pzdr
Od jakiegoś czasu ćwiczę w domowych warunkach. na trening nie narzekam, mam dość dobre efekty (po 4 tyg).
Wiadomo że bez ławeczki i operowaniu sztangą łamaną ciężko robić coś na klatkę w domu. Od tygodnia do wyciskania sztangielek i rozpiętek odryłem nowe ćwiczenie. Jak na mnie działa REWELACYJNIE. Żadne ćwiczenie na klatkę na siłowni, w domu, w zasadzie nigdy tak nie działało na moją górną i środkową klatkę!
Nie mogłem go nigdzie znaleźć na necie więć postaram sie je opisać.
Siadamy na krześle (ławce). To ćwiczenie wykonujemy jako ostatnie z tych na klatę (wtedy najbardziej uwydatnia się POMPA). Łapiemy sztangielkę w pionie (ja 18 kg narazie) oburącz i prostujemy ręce minimalnie uginając łokcie w stawach by ich nie nadwyrężać. Teraz od momentu gdy ręce są równolegle do podłoża, dźwigamy je (nie uginając ich) nad głowę. Czyli robimy ruch 90 stopni. Na chwilę zatrzymujemy i wracamy powoli (dwa razy dłużej niż unosiliśmy) do momentu startowego, czyli ręce równolegle do podłoża trzymające oburącz sztangielkę.
Jak dla mnie ćwiczenie ma kapitalny wpływ na klatę. Czuje cały czas środek klaty fenomenalnie. Główny myk to opuszczać ręce ze sztagielką 2 razy wolniej niż dźwigać. Mi to ćwiczenie kojarzy się z podnoszeniem miecza przez Conana. Wiem, że skojarzenie mozę być odebrane różnie, ale po prostu to mi się nasuwa.
To tyle w zasadzie. Czekam na opinie.
pzdr
Krzysztof Piekarz


