Cześć ! ! ! :)
Na początek chciałbym się przywitać. Nazywam się Kuba i mam 22 lata. Ostatnimi czasy trochę się u mnie pozmieniało. Na VII semestrze studiów coś mnie wzięło, żeby się wziąć za siebie. Stwierdziłem, że to moje pół roku, które poświęcę na zdobycie tytułu inżyniera (udało się 4,5) i zmianę swojego wyglądu. Jeśli chodzi o mnie mam 185cm wzrostu, a waga wahała się zawsze pomiędzy 114 a 122kg. Pomimo uprawiania sportu zawsze trzymała się na tym poziomie. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane, być może złą dietą. Bardzo często grałem w rugby i koszykówkę, jednak nie dawało to efektów. Tyle tytułem wstępu.
Z swoją małą transformacją wystartowałem 27.10.2011r., waga startowa wynosiła 114kg. Celem było zejście poniżej 100 do końca roku 2011, ot taki prezent pod choinkę dla samego siebie. Czy udało się ogarnąć? No pewnie :D Gdy zważyłem się1 stycznia 2012r waga pokazała dokładnie 98kg. Stwierdziłem, że pójdę za ciosem. W dalszych miesiącach waga nie spadała już tak szybko, ale każdy kg w dół bardzo cieszył. Na przełomie marca/kwietnia osiągnąłem 88/89kg które utrzymuję do dziś. Nie ma efektu jojo czy jak to się tam nazywa. Zauważyłem, że znacznie mniej jem i zwracam uwagę na to co spożywam.
Pytanie - jak do tego doszedłem? Po pierwsze wszystko z głową - przeczytałem trochę artykułów, informacji o dietach, odżywianiu itp. Wiadomo, nie wierzyłem we wszystko na ślepo ale znalazłem cenne wskazówki. W moim przypadku działanie polegało na połączeniu diety z regularnym wysiłkiem fizycznym.
Dieta. Pilnowałem aby dziennie nie spożywać więcej niż 2000 kalorii. Stwierdziłem, że głodzić się nie mam zamiaru, a taka ilość energii wystarczy mi na "spokojne życie". :) Zmieniłem również jakość moich posiłków i ich częstotliwość. Przykładowo jadłospis jednego dnia:
śniadanie - 2 jajka gotowane na twardo, kromka chleba (jaki był w domu), herbata owocowa nie słodzona lub z miodem
II Śniadanie - gotowa sklepowa sałatka z tuńczyka lub śledzi
I Obiad - pół woreczka ryżu lub kaszy, pół piersi kurczaka, surówka
II Obiad - drugie pół woreczka ryżu lub kaszy, podobnie z kurczakiem i surówką
Kolacja - twaróg z dżemem lub jakiś serek wiejski
Teraz kolejna sprawa, gdzie ćwiczenia? Pomiędzy pierwszym a drugim obiadem :D Nie stać mnie było na siłownię czy kupowanie jakiegoś sprzętu. Wyczarowałem z piwnicy takie duże wiadro po farbie i napełniłem piaskiem :) Waga łazienkowa pokazała ok 7kg. Stwierdziłem, że wystarczy. Ćwiczenia opierały się na machaniu tymże wiaderkiem, robieniu brzuszków i ogólnym poceniu się :P Z czasem pozwalałem sobie na coraz dłuższe serie.
Aktualnie moja aktywność fizyczna wygląda trochę inaczej, kupiłem sobie rower. Śmigam kiedy tylko mam czas i ochotę, no i oszczędzam koszty paliwa podczas wycieczek :)
Podsumowując.
Nie mam jakiejś super mega sylwetki. Moim zamiarem było lepsze poczucie się z samym sobą co udało mi się osiągnąć. Z 114kg zostało 88kg, dla mnie bomba. Spodnie kupowałem w rozmiarze 42/34, aktualnie jest to 34/34. Koszulki, koszule i bluzy z XXL zmieniłem na L. Nie mam pojęcia co by tu jeszcze napisać.
NAJWAŻNIEJSZE TO UWIERZYĆ W SIEBIE I BRAĆ SIĘ DO ROBOTY ! :]
Pozdro! ;]
Ps. z góry przepraszam za błędy ort. ;)
Na początek chciałbym się przywitać. Nazywam się Kuba i mam 22 lata. Ostatnimi czasy trochę się u mnie pozmieniało. Na VII semestrze studiów coś mnie wzięło, żeby się wziąć za siebie. Stwierdziłem, że to moje pół roku, które poświęcę na zdobycie tytułu inżyniera (udało się 4,5) i zmianę swojego wyglądu. Jeśli chodzi o mnie mam 185cm wzrostu, a waga wahała się zawsze pomiędzy 114 a 122kg. Pomimo uprawiania sportu zawsze trzymała się na tym poziomie. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane, być może złą dietą. Bardzo często grałem w rugby i koszykówkę, jednak nie dawało to efektów. Tyle tytułem wstępu.
Z swoją małą transformacją wystartowałem 27.10.2011r., waga startowa wynosiła 114kg. Celem było zejście poniżej 100 do końca roku 2011, ot taki prezent pod choinkę dla samego siebie. Czy udało się ogarnąć? No pewnie :D Gdy zważyłem się1 stycznia 2012r waga pokazała dokładnie 98kg. Stwierdziłem, że pójdę za ciosem. W dalszych miesiącach waga nie spadała już tak szybko, ale każdy kg w dół bardzo cieszył. Na przełomie marca/kwietnia osiągnąłem 88/89kg które utrzymuję do dziś. Nie ma efektu jojo czy jak to się tam nazywa. Zauważyłem, że znacznie mniej jem i zwracam uwagę na to co spożywam.
Pytanie - jak do tego doszedłem? Po pierwsze wszystko z głową - przeczytałem trochę artykułów, informacji o dietach, odżywianiu itp. Wiadomo, nie wierzyłem we wszystko na ślepo ale znalazłem cenne wskazówki. W moim przypadku działanie polegało na połączeniu diety z regularnym wysiłkiem fizycznym.
Dieta. Pilnowałem aby dziennie nie spożywać więcej niż 2000 kalorii. Stwierdziłem, że głodzić się nie mam zamiaru, a taka ilość energii wystarczy mi na "spokojne życie". :) Zmieniłem również jakość moich posiłków i ich częstotliwość. Przykładowo jadłospis jednego dnia:
śniadanie - 2 jajka gotowane na twardo, kromka chleba (jaki był w domu), herbata owocowa nie słodzona lub z miodem
II Śniadanie - gotowa sklepowa sałatka z tuńczyka lub śledzi
I Obiad - pół woreczka ryżu lub kaszy, pół piersi kurczaka, surówka
II Obiad - drugie pół woreczka ryżu lub kaszy, podobnie z kurczakiem i surówką
Kolacja - twaróg z dżemem lub jakiś serek wiejski
Teraz kolejna sprawa, gdzie ćwiczenia? Pomiędzy pierwszym a drugim obiadem :D Nie stać mnie było na siłownię czy kupowanie jakiegoś sprzętu. Wyczarowałem z piwnicy takie duże wiadro po farbie i napełniłem piaskiem :) Waga łazienkowa pokazała ok 7kg. Stwierdziłem, że wystarczy. Ćwiczenia opierały się na machaniu tymże wiaderkiem, robieniu brzuszków i ogólnym poceniu się :P Z czasem pozwalałem sobie na coraz dłuższe serie.
Aktualnie moja aktywność fizyczna wygląda trochę inaczej, kupiłem sobie rower. Śmigam kiedy tylko mam czas i ochotę, no i oszczędzam koszty paliwa podczas wycieczek :)
Podsumowując.
Nie mam jakiejś super mega sylwetki. Moim zamiarem było lepsze poczucie się z samym sobą co udało mi się osiągnąć. Z 114kg zostało 88kg, dla mnie bomba. Spodnie kupowałem w rozmiarze 42/34, aktualnie jest to 34/34. Koszulki, koszule i bluzy z XXL zmieniłem na L. Nie mam pojęcia co by tu jeszcze napisać.
NAJWAŻNIEJSZE TO UWIERZYĆ W SIEBIE I BRAĆ SIĘ DO ROBOTY ! :]
Pozdro! ;]
Ps. z góry przepraszam za błędy ort. ;)
Krzysztof Piekarz
