Od razu zaczne tak: jestem kobietą. Trenuję aikido dwa lata i w planach mam tez zamiar wcisnac gdzies taekwondo. Zastanawiam czy by sobie nie kupic jakiegos najtanszego worka. Nie chce chyba tego tak konkretnie trenować, zreszta nie mialabym juz kiedy. Nie chce zeby boks stal sie dla mnie czyms... czyms czemu bede poswiecac caly czas. Wole raczej sztuki walki typu aikido czy taekwondo, ale przyjaciele sie skarza ze wyzywam sie na nich (oczywiscie bez kontuzji, no ale sniki im czasem sie robia) i gadaja zebym sobie wreszcie jakis worek kupila czy cos. Zaczelam zastanawiac sie nad tym na powaznie. Po pierwsze, wole sie wyzyc na worku niz na przyjaciolach, po drugie jestem nerwowym czlowiekiem i raz mi sie nawet ze zdenerwowania udalo w cos walnac piescia i zlamac palec. Sie zastanawiam czy nie byloby dobrym rozwiazaniem wziasc tylko kilka treningow zeby nie robic jakis potwornych bledow. Tylko rozumiecie, nie chce trenowac, trenowac i trenowac boksu i miec miesnie takie ze to u kobiety by juz nie fajnie wygladalo. Mysle ze lepiej walic w worek niz w przyjaciol, a w wypadku kiedy jestem na maksa zdenerwowana walic w slup i zdzierac sobie rece. Co wy myslicie?
1
Krzysztof Piekarz