Tam to dopiero hardcory
ale przynajmniej jest jakis bacik......i zdrowa rywalizacjia, ktora owocuje treningowa mobilizacja
MOnia zwykle pompasy w ilosciach x10 juz mnie tak nie trzepia
Musialam sie jakos wyzyc
Trening silowy
Rozgrzewka:5min na biezni w tempie 13km/h
+ogolne rozciaganie
1. Wyciskanie leżąc 5x5
10x25kg(tak na rozruch) / 35kg / 40kg / 45kg / 4x47.5kg*
*ostatnio 45kg
Musze przyznac ze dzisiaj znowu byla MOC
w ostatniej serii byl progres 2.5kg i nawet sprobowalam wycisnac to piate powtorzenie ale z marnym skutkiem....duzymi krokami zblizam sie do mojego maxa czyli 50kg.....moze za tydz zaatakuje i go wreszcie wyrownam
2. Podciaganie/opuszczanie 5x5 (clusters) z guma
Te podciagania to najgorsze cwiczenie z calego tego konkursu
Widze postepy ,ale mam tez swiadomosc ze moje plecy sa jeszcze za slabe do tego rodzaju wygibasow
nic to ...trzeba sie uzbroic w cierpiwosc i robic je tydz. w tydz az do sukcesu
+ 4x po 3 obwody
8x wskok na podwyższenie lawka ok.47cm
6x thrusters sztanga 22.5kg*
5x Sumo DL Hi Pull sztanga 22.5kg*
4x burpee meskie z wyskokiem
*ostatnio 20kg
czas:24:26
Tutaj musze chyba w przyszlym tyg wypadalo by zmienic obciazenie do thrustersow, bo z 22.5kg na sztandze szlo jakos gladko...ale tylko w thrustersach ,bo sumo DL Hi pull to juz inna bajka...tu ciezar byl w sam raz ,gdyz ostatnie 2 poworzenia szly juz tylko za pomoca sily woli
tak wiec za tydz thrustersy bede robic z hantlami
Miska:
warzywa:szpinak,pomidory,salata cebula,brokul
suple:o3,wiesiolek,wit.c+cynk,magnez
napoje:2x kawa ze smietanka,woda,zielona herba,kombucha
Dzisiaj pierwszy raz w zyciu usmazylam sama watrobke wolowa
i powiem wam ze jest zaj**ista.....chyba sie na jakis czas na nia przerzuce ,bo i cena jast wyjatkowo przystepna
a steki mi juz uszami wychodza
Zmieniony przez - trapeziko w dniu 2012-05-29 18:30:53
Zmieniony przez - trapeziko w dniu 2012-05-29 18:31:26
No game , No pain ...
http://www.sfd.pl/Konkurs/Trapeziko-t852988.html
nie chce ni sie juz zmieniac....
Od poczatku PP szedl jakos tak obolale....od 40kg zaczynal sie problem z zarzuceniem sztangi tak wiec na szybko pomyslalam ze zaloze ja sobie ze stoajakow..Poprostu nie chcialam dalej kaleczyc technicznie zarzutu,bo mialam stracha ze nie porzuce i ze sztanga mnie przygniecie...ze stojakow te 42.5kg poszlo , ale latwo nie bylo...zauwazam ze po dwoch pierwszych dniach treningowych zawsze lapia mnie zakwasy i reszta tyg mija w mekach
No i to takie ,ze sie nie powstrzymalam i zjadlam kilka malych ptysiow z kremem
ale za to czulam sie stabilniej ...moze z atydz bedzie lepiej