Każda z nas zakładając dziennik wiedziała, że lekko nie będzie. Dostałaś wytyczne - Obli napisała Ci to najprościej jak się dało: w podpunktach. Wiesz ile i jak masz jeść. I teraz albo będzie jadła i układała miskę, by cyferki się zgadzały, albo nawet nie zaczynaj. Bez sensu jest robić coś na pół gwizdka - tutaj wyciągnę węgle, bo lubię, a tu se białko odpuszczę, bo nic się nie stanie. Chcesz efekty mieć? To słuchaj się rad.
Będzie trudno, będzie ciężko. Do pierwszego mierzenia. Potem zobaczysz, że wszystko ma sens.
Tyle motywującej gadki. A teraz rusz tyłek i pracuj, bo póki co to marudzisz trochę
a połowa z nas chciałaby zaczynać pracę z Twoją sylwetką.

Będzie trudno, będzie ciężko. Do pierwszego mierzenia. Potem zobaczysz, że wszystko ma sens.
Tyle motywującej gadki. A teraz rusz tyłek i pracuj, bo póki co to marudzisz trochę
a połowa z nas chciałaby zaczynać pracę z Twoją sylwetką.

od "wszystko jest do zrobienia, prócz niemożliwego" do "impossible is nothing" :)
http://www.sfd.pl/DT/redukcja/cascada_-t850570-s3.html
)
