Że dorzucę swoje trzy grosze.
W zasadzie wszystko ma znaczenie. Ale najważniejsze jest to, w czym się przeważa i trzeba jednak do tego dążyć.
Człowiek z dobrym parterem i o niskim środku ciężkości będzie lepszy w parterze. Ciężko takiego jest wywrócić, jest zdecydowanie bardziej stabilny na nogach. Jeszcze jak ma w miarę zasięg rąk to będzie miał dobry boks.
Łatwo takiemu walczyć w półdystansie i robić obalenia oraz przejść do dosiadu.
Długie ręce natomiast powodują to, że łatwiej założyć dźwignię.
Człowiek zbity i niski będzie miał dobry parter, dobrze będzie sobie radził w grapplingu i zwarciu. Na dystans jest słaby z powodu znacznie mniejszego zasięgu. Ale przy niskim wzroście i krótkich kończynach ma większe przyspieszenie. Ciężko takiemu założyć dźwignię, jeszcze jak ma krótką szyję to i z duszeniem będzie większy problem.
Długi pająk o dużym zasięgu dobrze sobie radzi w stójce ale w zwarciu czy parterze będzie mu trudniej. Z pewnością łatwiej będzie takiemu ustrzelić z daleka dobrym ciosem o ile jest szybki.
Szczególnie to widać było jeszcze jakiś czas temu gdy byli ludzie tacy jak cro cop czy fedor na fali. Tylko że to byli typowi specjaliści od jednej dziedziny.
Obecnie bardziej się opłaca normalna budowa ciała i ogólny rozwój zawodnika w każdym kierunku.
Z racji tego, że w mma ludzie walczą w samych gaciach i rękawicach, to bjj np straciło trochę na rzecz zapasów.
Wg mnie to trzeba dobrać styl walki do predyspozycji zarówno w tym co wychodzi lepiej jak i warunków fizycznych. O ile technikę można nadrobić, tak budowy ciała zmienić się zbytnio nie da.
No i ważna jest kondycja, zbyt rozrośnięte mięśnie krępują ruchy i wymagają większego dotlenienia.
Rozumiem, że poruszamy się w obrębie jednej kategorii wagowej. Bo dwóch czołowych zawodników z dwóch różnych kw nie ma obecnie co porównywać.
Moje doświadczenie, może nie na polu mma ale judo. Ja mam proporcjonalną budowę ciała, ale jestem niski 173.
Na zawodach stójka - ciężej było podejść do gościa z długim zasięgiem rąk. No ale jak dało się podejść bliżej, to parter był murowany. W parterze znowu z takim łatwiej obracać, bo przy tej samej kw, ma słabsze mięśnie.
Krępi przeciwnicy byli ciężcy do obalenia, ciężej zakładało się dźwignię, prawie niemożliwe, chyba że podduszenie, osłabienie mięśni i jazda.
Z równymi walka była na technikę.
Dużo też liczył się
balans ciałem i ogólna praca ciała, tak samo kondycja.
Starałem się też utrzymywać w górnej granicy kw, bo jednak siła ma znaczenie. Dysponujący taką samą techniką siła daje pewną przewagę.
Natomiast gdy nabrałem masy mięśniowej, to spadła mi prędkość i to sporo, szybciej się zacząłem męczyć i siadła zwinność. Przybyło mi na sile, ale to nie było zbyt korzystne dla mnie.
Zresztą skok do innej kw. W wyższej kw proporcje już są inne i inni zawodnicy.
A i skok z 60 do 66 gdy miałem 62 kg to nie było zbyt dobre dla mnie. Szarpanie się z 10% cięższym przeciwnikiem, a jeszcze znacznie bardziej doświadczonym nie należy do przyjemności.
Ale za to mata jaka czysta
