Cholerna racja. Najlepiej idź do klubu. Chociaż mogę powiedzieć jako ciekawostka, że ja najpierw przeuczyłem się z pdf'a The Fighter's Notebook, każdą technikę popróbowałem z raz czy dwa na młodszym bracie

Czasami na koledze. Potem, długo potem, na pierwszym treningu BJJ trener nie wierzył mi że nigdy nie trenowałem, podobno moje techniki były perfekcyjne i doskonałe jak na żółtodzioba, a zdecydowanie zadowalające jak na początkującego

Od tamtej pory z przymrużeniem oka traktuję teksty w stylu "sam niczego się nie nauczysz, idź do klubu", mimo że sam nimi ludzi raczę

Wg mnie nauczenie się technik parterowych z ebooka/szkoleniówki jest o wiele łatwiejsze niż nauczenie się poprawnie uderzać z tego samego źródła.
Cóż, technika techniką, ale obicia i doświadczenia w sparingach wyczytać/obejrzeć się nie da. Tak więc morał brzmi: zapi*****aj do klubu
